3 książki które bardzo polecam

Ostatnio byłem na dłuższym wyjeździe i gdy po powrocie zacząłem zastanawiać się o czym napisać, stwierdziłem że chcę podzielić się książkami, które uważam za wartościowe. Robiłem już taki wykaz w ramach jakiegoś facebookowego challengu, więc zadanie miałem ułatwione. Poza tym za oknem wiosna, można czytać w parku, więc jest dobra okazja, aby poprawić statystyki polskiego czytelnictwa. Możemy odseparować się grubą kreską od 58% Polaków, którzy w zeszłym roku nie przeczytali ani jednej książki.  

Książki które chcę polecić nie dotyczą psychologii, coachingu czy medytacji. Wszystkie z nich stanowią typowe teksty beletrystyczne. Skąd taki wybór?

Kiedyś rozmawiałem z jednym (nomen omen bardzo oczytanym i inteligentnym) trenerem o powieści, którą aktualnie czytałem. Powiedział że zazdrości mi, że znajduję czas na fikcję, bo on praktycznie cały czas siedzi w literaturze specjalistycznej lub – w najlepszym wypadku – literaturze faktu. Również paru innych znajomych trenerów i coachów twierdziło, ze nie chce tracić czasu na fikcję, skoro można zgromadzić tyle wiedzy o świecie z tekstów specjalistycznych.

U wielu osób w jakiś sposób związanych ze światem rozwoju osobistego obserwowałem podobną tendencję. Jednak dla mnie książki fabularne, poza byciem źródłem przyjemności płynącej z czytania, są również źródłem nauki o otaczającym nas świecie.

Gdy nie było jeszcze psychologów czy socjologów, to pisarze byli najważniejszymi obserwatorami społeczeństwa.Za pomocą opisywanych historii pokazywali wiele wymiarów ludzkiej natury i psychiki. Przekazywali również swoją opinię nt. licznych konwenansów, trendów czy prądów społecznych.
Jeszcze w czasach dwudziestolecia międzywojennego eseje pisarzy były istotnymi głosami w publicznym dyskursie. Dopiero w ostatnich dekadach ich miejsce w gazetach zajęli emerytowani politycy, piosenkarki i gwiazdy tokszołów.

Literatura piękna, dzięki temu że opisuje żywe, emocjonujące historie jest w stanie skutecznie pobudzić nas do refleksji. A zatem i do poszukiwania analogii między światem fikcyjnym, a naszym otoczeniem. Nie wszystkie obserwacje będą trafne i spójne ze stanem naszej naukowej wiedzy o świecie. Jednak sporo z nich jest ponadczasowa.

Dlatego polecam trzy (a właściwie pięć) książek, które w dużej mierze ukształtowały mój światopogląd. A przy tym są cholernie dobrymi kawałkami literatury, którą czyta się z przyjemnością.

1. „Popiół i żar” (znany jako „Prochy Angeli”) Frank McCourt.

Trafiłem na tę książkę wiele lat temu i bardzo pomogła mi sobie poukładać we wzburzonej i wyolbrzymiającej problemy, nastoletniej głowie.
Ta nagrodzona Pulitzerem autobiografia nauczyciela angielskiego zachwyciła mnie poczuciem humoru i dystansem wobec własnych przeżyć. A życie autora książki było w gruncie rzeczy przerażające – pełne ubóstwa, śmierci i braku nadziei w irlandzkim miasteczku Limerick.

Nie jest to historia gdzie los jest sprawiedliwy, dobrzy wygrywają, a na końcu dzieci tańczą na skąpanej w słońcu łące. Wiele tu cierpienia, patologii i niesprawiedliwości, które autor umie przekazać bez użalania się nad sobą i taniego efekciarstwa.
Umierający na gruźlicę członkowie rodziny i znajomi bohatera, głód zaglądający codziennie w oczy oraz wszechobecne pijaństwo podsycające irlandzkie poczucie krzywdy pozwalają zrozumieć czym tak naprawdę jest bieda i jak wypływa na ludzką psychikę.

A pochodzące stamtąd zdanie „Możesz być biedny, twoje buty mogą być zniszczone, ale twój umysł jest twoim pałacem.” z pewnością jest czymś, co warto zapamiętać.

2. „Obietnica Poranka” Romain Gary

Bezsprzecznie najlepiej napisana książka jaką w życiu czytałem. Niesamowita autobiografia człowieka, który będąc rosyjskim imigrantem został pilotem wojskowym, konsulem generalnym Francji, członkiem Pen Clubu, dwukrotnym triumfatorem nagrody Goncourtów (jedynym w historii) i kawalerem orderu Legii Honorowej wręczonego osobiście przez de Gaulle’a.

A to wszystko przy akompaniamencie genialnego warsztatu człowieka, który w odróżnieniu od literatów spędzających większość czasu na intoksynacji, narzekaniu na brak weny i przygodnym seksie, spędzał kilka(naście) godzin dziennie na pisaniu. Książka dla mnie ważna, bo poza niezwykle pozytywnym przekazem pokazała mi, że aby mieć lekkie pióro trzeba się nieraz ciężko napracować.

3. „Paragraf 22″ Joseph Heller, „Rzeźnia numer 5″ Kurt Vonnegut, „Na zachodzie bez zmian” Erich Maria Remarque

Trzy tytuły dzięki którym stałem się umiarkowanym pacyfistą.
Pierwsza z nich do dziś stanowi dla mnie niedościgniony wzór absurdalnego, bezprecendensowo inteligentnego humoru. Heller dotyka trudnego tematu wojny z lekkością i swobodą, stawiając przy tym bardzo trudne pytania. Prowokuje do przemyśleń nt. sensu konfliktów zbrojnych, patriotyzmu i wartości ludzkiego życia. Właściwie podobnie mógłbym napisać o „Rzeźni numer 5” Vonneguta.

Natomiast na „Zachodzie bez zmian” pokazało mi okrucieństwo jakie stoi za wojną i fakt, że mimo hollywoodzko pięknych chwil spędzonych w braterskiej atmosferze kolegów z wojska, jest to w gruncie rzeczy niezwykle trudne przeżycie, które dla wielu kończy się śmiercią, kalectwem lub traumą. I choć wojna czasem jest nieunikniona, dobrze wiedzieć jakie są jej koszty.

To oczywiście nie wszystkie książki, które cenię.
Powyższe tytuły mają tę wspólną zaletę, że ambitna treść podana jest w łatwostrawnej (czyt. niewydumanej) formie. Dzięki temu są to właściwie teksty dla każdego. Jeżeli spodoba Wam się to zestawienie, to któregoś razu przygotuję kolejny tercet lub kwintet.

PS: Ostatnich parę tygodni byłem w rozjazdach, stąd brak mojej aktywności na blogu. Jeżeli pisaliście komentarze i nie pojawiły się one na stronie, to nie dlatego że zdecydowałem się wprowadzić cenzurę.
Ze względu na niewyobrażalne ilości spamu pojawiającego się w komentarzach mam ustawiony filtr, który wymaga ręcznego zaakceptowania każdego komenatrza. A że na wyjeździe nie zaglądałem na bloga, nie mogłem również dodać komentarza do strony. Wszystkie Wasze wypowiedzi zostały już dodane :). 

Recent Posts
Showing 3 comments
  • Mateusz
    Odpowiedz

    Robiłem już taki wykaz w ramach jakiegoś facebookowego challengu, więc zadanie miałem ułatwione.”

    Czy można pełen spis tych książek? Na razie przeczytałem „Prochy…” i „Na zachodzie…” i jestem ciekaw co jeszcze. Literaturą ‚rozwojową’ czy cokolwiek nie pogardzę, zainspirowałeś mnie :).

  • Maciek Budkowski
    Odpowiedz

    Nie mogę znaleźć tego challenge’u, więc podaję parę tytułów z pamięci:
    Miasto i Psy oraz Ciotka Julia i skryba – obie od Mario Vargasa Llosy; Z głowy – Janusz Głowacki; Cienie nad rzeką Hudson – Isaac Singer; większość tytułów Terry’ego Pratchetta, zwłaszcza seria o Nocnej Straży oraz von Lipwigu.

    Na razie tyle :)

  • Psycholog Warszawa
    Odpowiedz

    Interesujący zestaw książek, warty zapamiętania lub odświeżenia, jeśli się już przeczytało, pozdrawiam :)

Leave a Comment