Jak się mniej denerwować, czyli błąd atrybucji w praktyce

Przyczyny złoszczenia się bywają różne, różne bywają też rozwiązania. W poniższym tekście pokażę jak wykorzystać wiedzę o jednym z najczęściej występujących efektów psychologicznych tak, aby mniej denerwować się na ludzi i lepiej się z nimi dogadywać.

Dowiesz się:

(1) Jak się mniej denerwować podczas jazdy samochodem?
(2) Skąd bierze się ocenianie ludzi po pozorach?
(3) Jak skutecznie zwracać uwagę swoim kolegom z zespołu oraz pracownikom?

Podstawowy błąd atrybucji

Jesteś na wakacjach w Barcelonie i widzisz dwójkę młodych mężczyzn, którzy kipią od gniewu. W wąskiej uliczce podbiegają do drobnego Hiszpana, przygniatają go brutalnie do ściany i zaczynają krzyczeć, wymachując pięściami. Spanikowany chłopak patrzy na nich z przerażeniem i prosi, aby go zostawili.

Agresywni goście, prawda?
Nie do końca. Możliwe że na co dzień są bardzo spokojni. Ale właśnie spotkali jednego ze złodziei, którzy parę minut wcześniej ukradli im portfel. Co akurat w tym mieście nie jest niczym nowym.

W psychologii społecznej tego rodzaju błyskawiczna ocena nazywa się podstawowym błędem atrybucji(Ross 1977, za: Wojciszke). Polega on na tym, że zachowania innych osób wyjaśniamy kategoriami wewnętrznymi np. cechami charakteru czy wyznawanymi wartościami, nie doceniając czynników sytuacyjnych. W mowie potocznej możemy się z tym spotkać pod hasłem oceniania ludzi po pozorach tzn. ktoś zobaczy jedno zachowanie osoby i od razu „wie” jaka ona jest.

Nie dostrzegamy, że ten „chamski” gość w metrze może się spieszyć, być zmęczony, zdenerwowany lub pod wpływem grupy.

To właśnie to zjawisko stoi za szeroko rozpowszechnionymi kompetencjami detektywistycznymi u kierowców. Gdy prowadzimy samochód i ktoś nam zajedzie drogę lub wjedzie na nasz pas, po jednym spojrzeniu na kierowcę umiemy stwierdzić jaki jest jego poziom inteligencji, jaki narząd rozrodczy przypomina oraz jakim zawodem trudniła się jego matka.

Może się wydawać, że wpływa na to fakt, że gdzieś jedziemy i się spieszymy. Jednak efekt (pozbawiony typowo drogowej ekspresji) występuje nawet wtedy, gdy ludzie jedynie czytają opis zachowania.

Doświadczamy go w wielu różnych sytuacjach – na imprezie, w pracy, w samochodzie i w domu.

Od czego zależy siła efektu?

Podstawowy błąd atrybucji występuje głównie w kulturach indywidualistycznych, gdzie najważniejsza jest jednostka, a wyznawanymi wartościami są wolność oraz samorealizacja. W kulturach kolektywistycznych gdzie to grupa jest najważniejsza, a harmonia społeczna oraz troska innych są moralnym drogowskazem, efekt jest o wiele słabszy.
Czyli prędzej błąd atrybucji popełni Amerykanin niż Japończyk.

Efekt słabnie gdy obserwator wie, że będzie musiał uzasadnić i wyjaśnić swoją opinię. Jego siła zmniejsza się również, gdy uświadomi sobie, że obserwowane  zachowanie jest dość powszechne.
W naszym drogowy przypadku byłoby to spostrzeżenie, że nie tylko ten jeden kierowca się wpycha, ale wiele osób tak robi. Bo każdemu rano się spieszy.

W niektórych przypadkach występuje odwrotny efekt atrybucji – zamiast skupiać się na przyczynach wewnętrznych, poszukujemy zewnętrznych.

W badaniu na uniwersytecie Stanforda wręczono osobom teksty będące za i przeciwko marihuanie. Dodatkowo jednej z grup wspomniano, że eksperymentatorzy mogli subtelnie wpływać na autorów czytanych tekstów. Badani słyszący tę uwagę i czytający teksty prokonopijne uznawali, że autorzy wcale nie uważają, że marihuana jest pozytywna. Skłaniali się ku opinii, że to eksperymentatorzy wpływali na piszących, ignorując możliwość w której autorzy mogliby popierać ruchy prokonopijne. Innymi słowy przeceniali czynniki sytuacyjne(Quattrone, 1982).

Skupianie się na przyczynach zewnętrznych jest szczególnie powszechne w przypadku poczucia szczęścia. Sporo ludzi widząc osobę szczęśliwą upatruje przyczyn jej nastroju w stanie konta, posiadanym samochodzie, wyglądzie itp.
Okazuje się jednak, że nawet wygrana na loterii nie ma aż takiego wpływu na to czy jesteśmy zadowoleni z życia. (Brickman, Coates, Janoff-Bulman, 1978).

Miałem okazję to zobaczyć, gdy podróżowałem parę miesięcy po Indiach. Ponieważ to bardzo biedny kraj, z jeszcze biedniejszą opieką medyczną i standardami BHP,  spotykałem wielu ubogich i pokrzywdzonych przez los ludzi. Jednak mało kto z nich wyglądał na szczególnie załamanego, mógłbym wręcz zaryzykować stwierdzenie, że uśmiechali się częściej niż przeciętni pasażerowie porannego metra :) .

Efekt aktora-obserwatora

Efekt aktora-obserwatora jest właściwie rozwinięciem podstawowego błędu atrybucji. W wyjaśnieniach zachowań innych osób posługujemy się przyczynami wewnętrznymi.
Jednak zgodnie z tytułowym efektem w przypadku umotywowania własnych działań, skupiamy się na czynnikach sytuacyjnych.

Przywołując przykład drogowy – jeżeli ktoś wjeżdża na nasz pas, to jest cham i prostak, natomiast jeśli my robimy to samo, to akurat dlatego że się spieszymy.
Często możemy być wręcz zdenerwowani, że nikt nie wie, że przecież za 10 minut zaczyna nam się spotkanie. W ten sposób klątwa wiedzy potęguje nasz gniew.

Tego rodzaju niezbalansowana ocena wynika z rożnego poziomu wiedzy nt. motywów naszych oraz osób z otoczenia. Gdybyśmy wiedzieli że samochód wjeżdżający na nasz pas jest kierowany przez człowieka, który za chwilę ma bardzo ważną rozmowę rekrutacyjną, prawdopodobnie spojrzelibyśmy na niego bardziej łaskawym okiem.

Dlatego im bardziej kogoś znamy, tym bardziej wyjaśniamy sobie jego zachowania w podobny sposób jak własne (Nisbett i in., 1973 za: Wojciszke). W związkach im bliższy i bardziej satysfakcjonujący partner, tym bardziej opisujemy jego zachowanie konkretnymi czasownikami, a nie abstrakcyjnymi przymiotnikami. Czyli opowiadając o swojej partnerce prędzej powiemy, że czasami krzyczy niż że jest nerwowa lub nie szanuje tego, że potrzebuję w domu spokoju.

Co ciekawe opisywany sposób wyjaśniania jest przez nas szczególnie chętnie wykorzystywany w sytuacjach negatywnych.
Gdy chodzi o wydarzenia, które mogłyby nas postawić w pozytywnym świetle np. gdy pomagamy komuś w potrzebie, często lubimy podkreślać że nasze zachowanie wynikało z dobroci charakteru, a nie czynników sytuacyjnych.

Wyjaśnianie to nie usprawiedliwianie

Fundamentalna sprawa którą należy zrozumieć zanim zacznie się stosować tę wiedzę, to fakt że wyjaśnianie to nie usprawiedliwianie. To że zrozumiemy motywy czyjegoś zachowania nie oznacza od razu, że nasza ocena jego działań powinna być pozytywna.

Możemy widzieć związki przyczynowo-skutkowe pomiędzy nastrojem pracownika, a jego zachowaniem. Jednak nie jest to powód dla którego mielibyśmy tolerować opryskliwe zachowanie wobec kolegów z zespołu oraz klientów.

Naszym celem nie jest skupienie jedynie na czynnikach sytuacyjnych, ponieważ w ten sposób nasza ocena znów byłaby przesadzona, tyle że w drugą stronę. Popełnilibyśmy ten sam błąd co osoby z badania nt. tekstów popierających marihuanę.
Sam błąd atrybucji polega na niezbalansowanej ocenie. Stąd to na czym nam zależy, to dodanie roli czynników zewnętrznych, aby uzyskać pełniejszy obraz sytuacji.

Co można zyskać wykorzystując tę wiedzę?

Po pierwsze – Będziesz się mniej denerwować
Łatwiej żyć z myślą że pracuje się z ludźmi, którzy popełniają błędy, a nie z samymi idiotami :)

Po drugie – Twoje uwagi wobec ludzi mogą być łatwiej i częściej przyswajane.
Zachowanie można łatwo zmienić, cechę raczej nie. Jeżeli stwierdzisz że ktoś był nieskupiony, to łatwiej mu się następnym razem skupić niż przestać być „nieodpowiedzialnym idiotą”.

Po trzecie – Nie będziesz dołować swoich pracowników.
Jeżeli nazwiemy pracownika „idiotą”, to może się z tą opinią albo zgodzić albo nie. Obie sytuacje są złe.
Jeżeli położy uszy po sobie i uwierzy, że jest głupi, to istnieje spora szansa, że zacznie się głupio zachowywać. W psychologii nazywa się to samospełniającą się przepowiednią.
Jeżeli nie zgodzi się z tą opinią, to może głośno protestować lub mamrotać pod nosem i zacząć przejawiać bierny opór np. wolniej wykonując pracę, podburzając innych pracowników itd.

Po czwarte – Będzie Ci łatwiej zrozumieć przyczyny, z których wynikają problemy w pracy.
Jeżeli patrzymy na zachowanie oraz czynniki sytuacyjne, możemy dostrzec całość problemu – czy pracownik był nieskupiony, czy był problem z komunikacją, z niesprawnym systemem itd.

Wykorzystanie w zarządzaniu i pracy zespołowej

W trakcie realizacji projektów często zdarzają się napięte sytuacje. Ktoś kogoś obrazi, ktoś pomimo licznych uwag zachowuje się tak samo, ktoś ciągle krytykuje innych nie zauważając własnych błędów itd.
Wiele tego rodzaju problemów można uniknąć stosując wiedzę nt. błędu atrybucji oraz efektu aktora-obserwatora.

Jak już pisałem, niewiele osób przepada za byciem zaszufladkowanym. Zwłaszcza jeżeli ta szufladka nie jest specjalnie atrakcyjna.
Podczas komentowania złej pracy członka zespołu możemy odczuwać silną pokusę, aby odnieść się do kategorii wewnętrznych, do jego cech. Powiedzieć że jest nieodpowiedzialny, głupi, niedoświadczony itd. Bywa to bardzo wygodne, a czasami i satysfakcjonujące.

Jednak w dłuższej perspektywie czasowej nie jest skuteczne. Nie tylko nie rozwiązuje problemu, ale też zwyczajnie podminowuje pracownika. Dlatego zamiast do cech, warto odnieść się do jego zachowania. Czyli np. że popełnił błąd, był nieskupiony, nie wykorzystał dostępnej wiedzy itd.
Będzie mu o wiele łatwiej nie tylko to przyjąć, ale również zmienić swoje zachowanie w przyszłości.

Dobrze jest wykorzystać opisywane wcześniej dwa czynniki, które mają duży wpływ na osłabienie błędu atrybucji.

I Dostrzeżenie powszechności danego zachowania.

Każdy ma lepszy i gorszy dzień. Nawet najlepsi sportowcy świata nad których formą czuwa cały sztab ludzi, miewają okresy słabszej dyspozycji. Nie inaczej jest ze zwykłymi ludźmi.
Gdy dostrzegamy że członek naszego zespołu od kilku dni coś robi źle, nie wiemy zwykle czy np. pokłócił się z partnerką, ma ostatnio problemy rodzinne itd.  Nie widzimy całego obrazka.

Nie oznacza to że teraz mamy się teraz zagłębiać w jego życie osobiste i słuchać usprawiedliwień w sytuacji, gdy jego zadania muszą być wykonane na wczoraj.
Chodzi o zwyczajne wzięcie pod uwagę takiej możliwości i podejście do sprawy z większym wyczuciem. W końcu my też miewamy gorsze momenty i wiemy, że usłyszenie nagany w takim momencie nie jest specjalnie motywujące.

Jeżeli stworzysz atmosferę w której jest miejsce na przyznanie się do wahań formy (co nie oznacza że błędy nie są ugłaśniane!!!), to pracownicy będą mniej zestresowani i łatwiej będzie im znaleźć przyczynę spadku wydajności. Spadku który prędzej czy później i tak się pojawi, bo ludzie nie są robotami.
Najlepsi trenerzy i nauczyciele jakich w życiu miałem to Ci, którzy w momencie gdy popełniałem błąd mówili:  „Patrz, to zrobiłeś nie tak. Popraw to następnym razem.”. Bez negatywnej oceny.

II Konieczność wytłumaczenia swoich sądów.

Jeżeli ustalimy sobie że nasza opinia nt. innych osób ma być dobrze uargumentowana i za wyrazem „nieodpowiedzialny” mają stać opisy konkretnych sytuacji, zmniejszamy szansę na popełnienie błędu atrybucji. Trudno udowodnić, że ktoś jest np. cały czas leniwy. Zwykle dotyczy to jedynie niektórych kontekstów. Chyba że jest Kubusiem Puchatkiem.

Wykorzystanie w codziennych relacjach

Jeżeli pomyślisz teraz o osobach za którymi nie przepadasz istnieje spora szansa, że to ci którzy po jednej pomyłce mówią „Ale debil”, a ktoś komu coś wypadło z rąk od razu staje się „fajtłapą”.

Cytowane na początku badania pokazują że im bardziej satysfakcjonujący związek, tym chętniej wyjaśniamy czyjeś zachowania w sposób podobny do naszego. W sytuacjach gdy nasze relacje się pogarszają warto zwrócić uwagę na to, czy oceniając drugą stronę doceniamy wagę czynników zewnętrznych np. złego nastroju czy zmęczenia.

Gdy Twój partner, członek rodziny lub znajomy ma zły humor, a Ty jeszcze przypniesz mu łatkę nerwowego, raczej nie poprawisz sytuacji. Dlatego przed wypowiedzią dobrze spojrzeć czy jego stan oraz zachowanie nie mają jakichś innych przyczyn.

Podsumowanie

Świadome docenianie roli czynników sytuacyjnych pomaga o wiele lepiej zrozumieć innych, co pozwala na utrzymywanie lepszych relacji. Naturalnie nikt nie jest doskonały i nawet osobie znającej podstawowy błąd atrybucji oraz efekt aktora-obserwatora zdarza się, że nada komuś nieprzyjemną etykietkę. Zwłaszcza gdy sytuacja podlana jest miksem pośpiechu oraz dużych emocji.

Nie zawsze możemy poświęcić naszym komentarzom tyle czasu czy energii, ile byśmy chcieli. Jeżeli jednak problem w relacji z członkiem zespołu czy znajomym już trochę trwa, warto się przyjrzeć naszemu sposobowi atrybucji.

Bibliografia:

Bogdan Wojciszke „Człowiek wśród ludzi”, Warszawa Scholar 2002

Brickman PCoates DJanoff-Bulman R., „Lottery winners and accident victims: is happiness relative?” w Journal of Personality and Social Psychology  1978 Aug;36(8):917-27.

Dostępne na:
http://pages.ucsd.edu/~nchristenfeld/Happiness_Readings_files/Class%203%20-%20Brickman%201978.pdf

Quattrone G.,  „Behavioral Consequences of Attributional Bias”Social Cognition: Vol. 1, No. 4, pp. 358-378.

Abstrakt na:
http://guilfordjournals.com/doi/abs/10.1521/soco.1982.1.4.358

Recent Posts
Showing 2 comments
  • Webpage
    Odpowiedz

    Magnificent website. A lot of useful info here. I’m sending it to some pals ans additionally sharing in delicious.
    And obviously, thank you to your sweat!

Leave a Comment