Czy coaching się opłaca?

Poznaję osoby, które wiedzą czym jest coaching i nie mylą go z mowami motywacyjnymi czy złotymi myślami. Wiedzą jakie są tematy pracy, mają swój cel i nawet chętnie by poszły…

Ale uważają, że to za drogie.
Że nie wiadomo za co płacisz.
Że dziwnie płacić komuś tyle pieniędzy za gadanie.

Zastanowienie się dwa razy przed wydaniem sporej sumy pieniędzy jest całkiem dobrym nawykiem. To że ktoś ocenia, że w jego przypadku coaching się nie opłaca jest jak najbardziej normalne. Byłoby wręcz dziwne, gdyby w każdym przypadku decydował się na tę usługę.

Problem polega jednak na tym, że zwykle tego rodzaju opinie nie wynikają z wnikliwej analizy za i przeciw, tylko ze stereotypowego spojrzenia na pracę indywidualną. Że to jest dziwne, że za takie rzeczy nie powinno się tyle płacić, przecież mam przyjaciół którzy mnie wysłuchają etc.

Dziś pokażę jak ocenić czy w naszej sytuacji inwestycja w coaching ma sens. Z podziałem na biznes i life coaching.

Dowiesz się:
– Dlaczego coaching biznesowy wbrew pozorom nie kosztuje tak dużo?
– Jaka jest rola life coachingu?
– Jak ocenić czy warto decydować się na coaching?

Kropla w morzu firmowych wydatków

W większości przypadków biznes coaching zwyczajnie się opłaca. Mimo że jest usługą droższą od life coachingu (stawki wahają się między 500zł a 2000zł za sesję), to przeważnie organizacje go zamawiające są zadowolone.
Jak to możliwe?

Coaching w organizacji przeważnie jest zamawiany dla wybranych menadżerów oraz kluczowych specjalistów. Są to wyróżniający się lub bardzo ważni z perspektywy firmy pracownicy. Ich utrata może przynieść wiele problemów, ich rozwój zaś duże zyski.

Firma inwestuje w nich dużo pieniędzy każdego miesiąca – poza pensją często oscylującą między kilkunastoma a kilkudziesięcioma tysiącami złotych, dochodzi samochód służbowy, szkolenia, wyjazdy służbowe itd. Oczywiście waha się to w nie tylko w zależności od pozycji w hierarchii, ale również od sprawowanej funkcji. Mobilny dyrektor handlowy będzie prawdopodobnie generował więcej kosztów od np. dyrektora marketingu.

Patrząc z tej perspektywy, przy standardowej częstotliwości spotkań wynoszącej 2 razy w miesiącu, wydawanie (zakładając dolną część widełek) 1000zł miesięcznie przez 3 miesiące nie jest specjalnie obciążające dla budżetu firmy.
Dobre szkolenie potrafi tyle kosztować.

A nie zawsze szkolenie nadaje się na panaceum.  Bywa że pracownikowi szkolenie się podoba i w trakcie zajęć dobrze sobie radzi, ale niewiele z tego przenosi na swoje środowisko pracy.
Może to być sygnał, że problemem nie jest brak umiejętności, ale np. ograniczające przekonania czy trudność w zaplanowaniu wprowadzenia zmian, gdzie trzeba uwzględnić perspektywy przełożonego, pracowników, ludzi z innych działów itd.
I to już jest dobry temat do coachingu.

 

Zmiana problematycznych nawyków potrafi być oddalana w nieskończoność :)

 

Nawet w przypadku wyższych stawek nie jest to tak przerażająca kwota. Jeżeli rozważamy górną część widełek, koszty będą oscylować w okolicach 4000zł miesięcznie. Jeżeli coach pracuje z członkami Zarządu dużej korporacji, nie jest to przytłaczająca kwota.

Zwłaszcza że coaching nie generuje stałych kosztów – po 2-4 miesiącach już znika z budżetu, a jeżeli jest przeprowadzony dobrze, efekty zostają. Poza argumentem, że coaching jest kroplą w morzu wydatków jest jeszcze drugi, zdecydowanie ważniejszy.

Stanowisko ma znaczenie

Im pracownik jest wyżej w hierarchii, tym ma większy wpływ na to, co się dzieje w firmie. Jeżeli jest odpowiedzialny za projekt wart przykładowo 10 mln zł, to jeżeli poprowadzi go świetnie, zysk dla firmy będzie dużo większy niż inwestycja w coaching. Podobnie jeżeli poprawi swoją efektywność czy będzie lepiej dogadywać się z zespołem.
Coaching użyty w odpowiedniej sytuacji może pełnić funkcję świetnej dźwigni dla rozwoju managera i organizacji.

Z tego względu wiele na coachingu mogą skorzystać również przedsiębiorcy.
Jak na razie zauważyłem, że w polskich firmach prywatnych podchodzi się do tego rodzaju wydatków z dużą rezerwą. A szkoda, bo właściciel który jest zwykle bardzo związany ze swoją firmą, może na coachingu szczególnie dużo zyskać. Dlaczego?

Sporo trudności w życiu przedsiębiorcy może wynikać z gęstej sieci powiązań między życiem zawodowym oraz prywatnym. Dużo bardziej powikłanej niż w przypadku pracy etatowej, gdzie godziny oraz miejsce pracy są dużo jaśniej wyznaczone.

Poza tym zwykle bierze na siebie dużo większą odpowiedzialność oraz częściej podejmuje ryzyko niż ma to miejsce w przypadku managerów dużych firm, gdzie w procesie podejmowania decyzji bierze udział więcej osób.
Często też brakuje mu struktur korporacyjnych pomagających uporządkować pracę. Między innymi z tego powodu używanie metodologii SMART w wyznaczaniu celów może nie dawać tak dobrych efektów jak w korporacji.

Mówiąc krótko – im większy wpływ pracownika na organizację, tym więcej organizacja skorzysta na jego coachingu.

Czy da się to policzyć?

Teoretycznie tak. Jak pisałem wcześniej PwC podjęło taką próbę i według wyliczeń coaching daje średnio 7-krotny zwrot z inwestycjiLiczenie ROI w przypadku coachingu jednak nie jest najlepszym rozwiązaniem.
Dlatego niektórzy podejmują się szacowania opłacalności coachingu dla menadżerów zagrożonych zwolnieniem.

Znalezienie następcy menadżera wysokiego szczebla za pośrednictwem dużej firmy rekrutacyjnej kosztuje średnio 2-3 pensje takiego pracownika. Jeżeli zatem coaching sprawiłby że menadżer nie idzie do zwolnienia, tylko zostaje w firmie, można uznać że firma „zaoszczędziła” pieniądze.

Coachingi interwencyjne (zamawiane gdy pojawia się jakiś problem w pracy) można całkiem sensownie w ten sposób opisać. Co jednak zrobić z coachingami rozwojowymi, stanowiącymi często nagrodę dla najlepszych pracowników?

Powszechnie stosowaną praktyką jest po prostu ustalanie wskaźników – może to być np. zmniejszenie rotacji pracowników, większa efektywność czasu pracy, mniejsza liczba nadgodzin, mniejsza liczba konfliktów w zespole itp itd. Wtedy podczas sprawdzania stopnia realizacji wyznaczonych celów wiemy, czy dostaliśmy to co chcieliśmy.

Jak w takim razie sprawdzić to w life coachingu, gdzie nie mamy działu HR sprawującego pieczę nad efektywnością pracy?

Usługa trwale poprawiająca samopoczucie

W life coachingu ocena opłacalności jest zwykle trudniejsza. Stawki są wprawdzie niższe niż w biznes coachingu (200-800zł za sesję), jednak nie mamy przełożenia na sferę zawodową, która ułatwia oszacowanie zwrotu z inwestycji. Tyle że w life coachingu zwykle nie chodzi o opłacalność.

Gdy wydajemy pieniądze na nowe ubrania, wakacje czy gadżety nie zastanawiamy się nad zwrotem z inwestycji. To co jest dla nas ważne, to żebyśmy się dobrze czuli, czasami tez aby nasz nowy nabytek był przydatny w życiu.
W przypadku life coachingu właśnie o to zwykle chodzi.

To jest zakup (usługi), który z jednej strony ma nam pomóc poprawić jakość naszego życia. Z drugiej zaś zwiększyć wiarę we własne siły, rozwinąć samoświadomość oraz wyposażyć nas w narzędzia do osiągania kolejnych celów. *

*Szczególnym przypadkiem jest praca nad pewnością siebie. Często osoba pracująca nad tym obszarem poza emocjonalnym komfortem będzie osiągała policzalne w złotówkach oszczędności. Jest to spowodowane tym, że niektóre wydatki na markowe ubrania, gadżety czy samochody bywają podyktowane chęcią poczucia się pewnie. Gdy ta potrzeba zanika, często osoba ogranicza swoje wydatki lub bardziej kieruje się jakością czy przydatnością produktów niż metką.

Aby zweryfikować czy rzeczywiście coaching nam tego dostarcza, dobrze jest wyznaczyć wskaźniki. Będą nam pokazywały czy idziemy w dobrym kierunku i czy cel został osiągnięty. Może to być np. mniejszy poziom stresu w trakcie rozmów z nowymi ludźmi, większa szybkość podejmowania decyzji, liczba asertywnych reakcji itd – wszystko w zależności od tematu pracy.

Sporo osób w naszym kraju źle patrzy się na płacenie za pracę w coachingu indywidualnym. Wielu z nich chętniej powie, że zainwestowała w siebie kupując nowe spodnie czy iPhone’a, niż zajmując się rozwiązywaniem swoich problemów. Często łączy się to ze stwierdzeniem, że skoro jakiś problem można rozwiązać samemu, to czemu mielibyśmy za to komuś płacić?

Tyle że to jest źle zadane pytanie.

Jak samemu zdecydować czy warto wybrać coaching?

Pytanie w tym przypadku powinno brzmieć „Czy na ten moment umiem rozwiązać ten problem samodzielnie?”, „Czy mogę znaleźć metodę, aby to zrobić?”.

W innym wypadku łatwo wpaść w abstrakcyjne rozważania, że „można” to zrobić.
Pewnie „można” nauczyć się szybko języka obcego. Prawdopodobnie coś na ten temat miałby do powiedzenia Harold Williams, który mówił biegle 58 językami i mógł rozmawiać z każdym członkiem Ligi Narodów bez tłumacza . Jednak czy ja na ten moment mogę to zrobić? Czy mam odpowiednie metody oraz motywację, aby wprowadzić ten plan w życie?

Czasami próbujemy nauczyć się obcego języka sami. Jednak bez odpowiedniej determinacji oraz wiedzy jak się uczyć, łatwo się zniechęcić. Dlatego przeważnie decydujemy się wydać pieniądze na szkołę językową. Bo jest wygodniej, przyjemniej i skuteczniej.

Tak samo jest z coachingiem – płacisz w tym wypadku za to, że nie działasz po omacku zastanawiając się czy to dobra metoda i nie frustrujesz się na myśl o tym że znowu przestałeś się zajmować swoim celem, bo coś Ci wyskoczyło.

Gdy trafiamy na jakiś problem radzimy sobie z nim swojemu – np. mówimy sobie, ze następnym razem zachowamy się inaczej, powtarzamy sobie że „damy radę”; próbujemy się przełamać. Czasami to wystarcza, często jednak w ten sposób tylko wzmagamy frustrację.
Zwłaszcza jeżeli przeczytamy w jakimś poradniku, że „Wszystko jest możliwe!”, a potem nasze doświadczenie mówi nam, że może i rzeczywiście wszystko jest możliwe, ale na pewno nie zagadanie do tych ludzi czy odpuszczenie tego ciastka po 22.

the thing

Nic zresztą dziwnego, że bez wiedzy nt. efektywnego wprowadzania zmian i realizacji celów natrafia się na takie trudności. Tak samo jest z każdą inną sferą życia – gdy np. nie znamy się na samochodach, nasze próby naprawienia silnika będą daremne. Dlatego dobry coach jest również specjalistą od wprowadzania zmian. I jego zadaniem jest nam ułatwić oraz uprzyjemnić realizację planów.

Jeżeli ktoś się waha czy pójść na coaching czy próbować poradzić sobie samemu, to polecam najpierw spróbować samemu – a nuż się uda. Trzeba przy tym być bardzo uważnym w doborze materiałów, które mają nam pomóc w pokonaniu przeszkody – niestety jest sporo tekstów (zarówno w internecie jak i w książkach), które bardziej szkodzą niż pomagają.

Poza tym warto sobie zadać parę pytań:

– Czy naprawdę zależy mi na tym, aby osiągnąć ten cel/rozwiązać ten problem?
– Czy moje próby poradzenia sobie z tym były skuteczne?
– Ile straciłem dużo czasu i energii na poszukiwaniu rozwiązań?
– Czy wpływa to na wiele sfer mojego życia?

Zwykle po tych odpowiedziach będzie nam o wiele łatwiej podjąć decyzję. Wtedy nadchodzi czas na wybór coacha. O tym jak go wybrać – już za tydzień.

PS: Jeżeli chcesz zadać jakieś pytanie a propos tego tekstu lub coachingu u mnie, zapraszam do zakładki Kontakt

Recent Posts

Leave a Comment