Czym tak naprawdę jest coaching?

W ostatnich latach temat coachingu jest często podchwytywany przez nasze rodzime media. Trudno przy tym oprzeć się wrażeniu, że wielu dziennikarzom bardziej zależy na wzbudzeniu sensacji niż na rzetelnym przedstawienie tematu.

Ze względu na fakt, że rynek coachingu w Polsce jest młody i nie posiada jeszcze ogólnie przyjętych standardów, bardzo łatwo trafić na osoby, których usługi pasują do terminu coaching jak Pudzian do reklamy szkoły wyższejJeszcze łatwiej jest pomylić się co do tego, czym tak naprawdę coaching jest.

Zdecydowałem się napisać ten tekst, ponieważ znajomi zaczęli się mnie pytać czy naprawdę coaching jest takim oszustwem, jak piszą w gazetach. Przeciętny Polak o coachingu nie wie prawie nic, stąd media stają się opiniotwórcze. W tym wypadku jednak ich opiniotwórczość nie jest uzasadniona, ponieważ w publikowanych artykułach pojawiają się liczne błędy.

Taki stan rzeczy negatywnie wpływa na postrzeganie zawodu coacha. Tracą na tym potencjalni klienci coachingu, którzy zrezygnują z tej formy pomocy oraz ci coachowie, którzy prezentują wysoki poziom usług.
Jeżeli chciałbyś się dowiedzieć o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi, zapraszam do lektury!

Dowiesz się:

– Jakie błędy popełniają dziennikarze w artykułach o coachingu,
– Czym jest coaching,
– Jakie są przykładowe tematy sesji coachingowych,
– Jak wygląda proces coachingowy,
– Czym coach różni się od mentora czy konsultanta,
– Kiedy coaching ma sens, a kiedy lepiej skorzystać z innych form pracy.

Kołcz, couch czy coach?

Hasło coaching stało się nowym medialnym buzzwordem. Umieszczenie tego hasła w nagłówku ściąga czytelników, z których spora część generuje ruch, krytykując w komentarzach tę metodę pracy. Problem polega na tym, że nie do końca to, o czym piszą dziennikarze jest de facto coachingiem, a bohaterowie ich historii – coachami. Trudno się temu dziwić, skoro nawet część środowiska miewa problemy z definicjami.

Trochę przypomina mi to sytuację z lat 90., gdy każdy człowiek w garniturze był dla mnie „biznesmenem”. Nie obowiązywała żadna spójna definicja tego słowa, wiadomo było tylko, że to „ten co zajmuje się biznesami”. A to czy jest przedsiębiorcą, menadżerem czy maklerem było sprawą drugorzędną. Tak pojemne określenie się przyjęło, mimo dużych różnic między zawodami wykonywanymi przez mężczyzn w garniturach.

Odnoszę wrażenie że podobnie jest w tej chwili z coachami. Dla większości osób to „ten co pracuje z ludźmi, ale nie jest psychologiem”, przez co pod to pojęcie trafiają zadania trenera, mentora czy konsultanta.

Z pewnością w tym całym zamieszaniu nie pomaga fakt, że coachowie bywają nazywani kołczami, coacherami a nawet couchami (słowo to swoją drogą oznacza kanapę). Nie są to odosobnione przypadki. Hasła „kołczing” oraz „couching” są wyszukiwane w polskim Google średnio 1000 razy miesięcznie.

Równie niekorzystna dla profesji coacha jest mnogość kursów, z których wiele jest za słabych merytorycznie lub zwyczajnie za krótkich. Od jednego ze znajomych słyszałem niedawno o dwudniowym kursie po którym wręczano certyfikat. Jeżeli po 16 godzinach szkolenia wypuszcza się w świat z osobę tytułem coacha, to trudno się dziwić że opinie na temat tego zawodu są słabe. Więcej na ten temat pisałem w artykule „Jak wybrać dobrego coacha?” 

Media o coachingu, czyli festiwal pomyłek

Na potrzeby tekstu dokonałem krótkiego przeglądu medialnych doniesień o coachingu, które wysyłali do mnie znajomi lub na które trafiałem sam.

1. Artykułu nt. coachingu z Polityki

Bohater artykułu opisywany jest jako „słynny na całą Polskę coach, czyli „trener rozwoju osobistego”. To jedno zdanie wystarczy, aby stwierdzić że autor tekstu nie ma wiedzy w temacie, który porusza.
Dlaczego? Bo coach i trener to nie to samo. Tak samo jak konsultant, to nie menadżer.

Bardzo upraszczając sprawę – coach pracuje z klientem nad realizacją jego celów, trener naucza konkretnych umiejętności.
Prawdą jest że w branży wiele osób łączy te dwie profesje, bo mają trochę części wspólnych, jednak nie są one równoważne.

2. Artykuł nt. coachingu z Newsweeka 

Poza jednostronnym opisem coachingu w tekście pojawiają się błędy merytoryczne. Przykład? Na ostatniej stronie pojawia się zdanie„NAC – wielka impreza z coachami z całego świata”. Czy aby na pewno z coachami? Przyjrzyjmy się osobom, które tam występowały.

Były nimi:
Robert i Kim Kiyosaki – mówcy motywacyjni (notabene dość kontrowersyjni), Les Brown –  mówca motywacyjny, Blair Singer – sprzedawca , Andy Harrington – mówca, Mariusz Szuba – mówca motywacyjny, Piotr Majewski – trener sprzedaży, Paweł Danielewski – e-marketingowiec, Aleksander Sienkiewicz – doradca biznesowy. Oraz Grzesiak i Mróz – jedynych dwóch którzy tytułują się w tym gronie coachami. Swoją drogą obaj panowie są dość kontrowersyjnymi postaciami w środowisku coachingowym.

Co ważniejsze, w trakcie powyższej imprezy żaden z tej dwójki nie przeprowadził żadnego coachingu. Opisywana w artykule sytuacja, w której osoba z publiki brana jest na środek i przed tysiącami osób ma opowiadać o swoim dzieciństwie, nie jest coachingiem. Po prostu.

Dlaczego nie jest to coaching? Choćby dlatego, że relacja między coachem a klientem nie jest partnerska (w dalszej części tekstu wyjaśniam co to dokładnie oznacza).  W żadnym wypadku nie można tak nazwać relacji mówcy słuchanego przez parę tysięcy osób z dziewczyną, która weszła na scenę i jest pod olbrzymią presją społeczną. Dlatego żadne rozmowy na scenie z definicji nie mogą być coachingiem.

3. Filip Chajzer w Dzień Dobry TVN

Dziennikarz wyśmiewa mentoring, a rykosztem dostaje się też coachingowi. Na wstępie stawia równość między zawodem trenera, a coachem, czyli popełnia ten sam błąd co dziennikarz Polityki. Chajzer wspomina także że „coach sprzedaje banały” a „menadżerowie zorientowali się, że ktoś ich robi w balona”.

Co do banałów, podejrzewam że Chajzer miał na myśli autorów złotych myśli, których akurat wśród coachów nie brakuje. Jednak codzienna praca coacha w żadnym wypadku nie polega na wyciąganiu z rękawa aforyzmów. W dalszej części artykułu wyjaśnię jak wygląda prawdziwa sesja coachingowa.

Jeżeli zaś chodzi o robienie w balona menadżerów. Dziennikarz chyba bardzo nisko ocenia menadżerów, działy HR oraz wypełnione wskaźnikami korporacyjne standardy. Bo jak inaczej wyjaśnić fakt, że na Zachodzie od 40 lat firmy coraz więcej inwestują w ten sposób wspierania rozwoju menadżerów i wciąż nie zorientowały się, że to nie działa?

Nie mówiąc o tym, że zwrot z inwestycji w coaching jest wg. ankiety PriceWaterhouseCoopers średnio 7-krotny.
Przy czym trzeba pamiętać, że akurat ROI nie jest najbardziej adekwatną metodą liczenia skuteczności coachingu, bo staje się bardzo czuła na zaburzenia. Dużo lepszym miernikiem jest poczucie tzw. dobrostanu oraz zaangażowanie w pracę. (Grant, 2012). Dobrostan w tym wypadku rozumiany jest nie jako brak problemów psychicznych, ale suma samoakceptacji, poczucia celu w życiu, pozytywnych relacji z ludźmi, sprawności działania w środowisku oraz autonomii. Innymi słowy czynniki, które pozytywnie wpływają na naszą efektywność. A wzrost efektywności kluczowych pracowników jest dla każdej firmy bardzo korzystny.

Tym samym powiedzenie w kontekście coachingu, że „menadżerowie zorientowali się, że ktoś robi ich w balona” jest niepopartym żadnym researchem gadaniem laika. Aby laików było trochę mniej, w kolejnym podrozdziale przybliżę krótką historię coachingu.

Według niektórych osób coaching przypomina bardziej to zdjęcie niż profesjonalną pracę.

Według niektórych coaching przypomina bardziej czary niż spotkanie z profesjonalistą. Najczęściej tego rodzaju opinie słyszę z ust osób, które nigdy nie miały styczności z dobrym coachem.

Krótka historia coachingu

Według niektórych badaczy pierwszych tropów coachingu można szukać już pod koniec lat 30. ubiegłego wieku. Jednak pierwsza praca w literaturze biznesowej dot. tego tematu pojawiła się na łamach Harvard Business Review w 1955 r. i opisywała„superwizorów”, którzy wspierali rozwój pracowników organizacji.

Coachingu w pracy z menadżerami zaczął rozwijać się w latach 60. Wtedy odbywały się pierwsze interwencje poradnictwa psychologicznego zwane counselingiem (Wujec, 2012). Coaching miał być wtedy łagodniejszą nazwą dla pomocy psychologicznej stosowanej wobec menedżerów w organizacjach. Stosowano ją wobec wyróżniających się pracowników, którzy w ostatnim czasie przechodzili trudniejszy okres w pracy i zaliczali spadek formy.

Wpływ psychologii i sportu na coaching

Psychologia miała bardzo duży wpływ na formowanie coachingu. Anthony Grant (2003 za: Bennett 2009) właśnie psychologom i konsultantom przyznaje status pionierów w popularyzacji coachingu.
Z tego względu wiele metod stosowanych w trakcie procesu coachingowego ma swoje korzenie w psychologii pozytywnej, humanistycznej czy też terapii poznawczo-behawioralnej. Sporo technik jest również inspirowanych sposobem pracy konsultantów biznesowych.

Źródła metod coachingowych możemy znaleźć również w sporcie. Jednym z prekursorów stosowania coachingu w pracy ze sportowcami był Timothy Gallwey.  Tim był trenerem tenisa i twórcą Inner Game - serii książek opisujących wpływ wewnętrznego nastawienia (w tym m.in. wiary w siebie i motywacji) na wyniki sportowe. Według Gallweya coach ma za zadanie pomóc graczowi wyzbyć się lub zmniejszyć wewnętrzne przeszkody stojące na drodze do jego efektywności.

Jednym z modelowych przykładów sportowców dysponujących świetnym nastawieniem wewnętrznym jest Michael Jordan.

Legendarny koszykarz, którego lista osiągnięć zajmuje kilkanaście stron słynął z wyjątkowej pracowitości, determinacji oraz niesamowitych zdolności do radzenia sobie z presją. Podczas gry w Chicago Bulls Jordan odbywał sesje z psychologiem oraz wykorzystywał metody mindfulness do rozwijania swojej zdolności koncentracji.

Sama metoda Gallweya z początku wzbudzała wątpliwości praktyków oraz instruktorów sportu. Szybko jednak znalazła poparcie wśród samych sportowców. Z czasem zainteresowało się nią środowisko biznesowe, które zauważyło analogię między metodami stosowanymi w sporcie i w pracy.

Początek boomu na coaching

Coaching szczególnie zyskał na popularności w latach osiemdziesiątych. W tym czasie w literaturze wyodrębniają się dwa główne nurty coachingu – biznesowy oraz osobisty. Coaching w obszarze biznesowym, dotyczący rozwoju kompetencji menedżera podzielił się na: professional coaching, executive coaching, leadership coaching, zaś w obszarze prywatnym dotyczącym takich sfer życia jak rozwój osobisty czy relacje z innymi ludźmi pojawiły się nurty: personal coaching, life coaching, health coaching. (Wujec, 2012)

Prawdopodobnie pierwszą osobą, która użyła terminu coaching jako opisu praktyki rozwoju przywództwa był dr Dick Borough w 1985 r. Samo słowo w języku angielskim oznacza autokar, a od połowy XIX. wieku było używane na Uniwersytecie Oksfordzkim jako określenie prywatnego nauczyciela, który przygotowywał studenta do egzaminu.
W 1988r. Forbes opublikował  tekst Dyan Machan’a „Sigmund Freud Meets Henry Ford”, który opisywał dwa case study coachingu osób na wysokich stanowiskach menadżerskich.

Lata osiemdziesiąte to też czas, kiedy powstają pierwsze programy coachingowe. W 1981 r. w Londynie powstała organizacja Success Unlimited Network, w 1987 r. Hudson Institute Santa Barbara zainicjował własny program szkoleniowy coachów (Bennett, Bush 2009). W roku 1995 powstała największa obecnie organizacja zrzeszającą coachów – International Coach Federation. W ostatnich 20 latach rynek przeżywa fazę bardzo intensywnego wzrostu. Dwa lata temu szacowane roczne przychody z tytułu usług coachingowych przekroczyły 2 milliardy dolarów.

Jak w takim razie moglibyśmy zdefiniować coaching?

Czym tak naprawdę jest coaching?

Problem w zdefiniowaniu tego sposobu pracy pojawia się nawet wśród samych coachów.

linku możecie przeczytać definicje ukute przez wpływowe postacie z branży coachingowej. Jak nietrudno zauważyć, występują między nimi różnice. Dlatego w tej chwili możemy mówić raczej o różnych nurtach coachingu, a nie o jednej słusznej szkole. Podobnie jest zresztą w psychoterapii.

Mówiąc najogólniej – coaching polega na tym, że coach pomaga klientowi wyznaczyć cel oraz ułatwić jego osiągnięcie m.in wspierając w przechodzeniu przeszkód stojących na drodze do jego osiągnięcia. Przeszkodami może być np. niewielka wiara we własne siły, brak odpowiednich kontaktów, trudność w organizacji czasu, niska motywacja, niski poziom pewności siebie w kontakcie z autorytetami itd.

Aby uporządkować to zamieszanie pojęciowe, zrobiłem małe podsumowanie zasad, które spełnia większość znanych mi podejść do coachingu:

– Coaching jest pracą nad realizacją celu klienta, który obejmuje wprowadzenie pozytywnej zmiany w jego życiu zawodowym i/lub prywatnym.

Według obecnych badań orientacja na cel jest czynnikiem, który najsilniej wpływa na skuteczność coachingu. (Grant, 2014) Praca podczas coachingu jest zorientowana na rozwiązania, stąd główny nacisk kładziony jest na przyszłość (wizja celu, plan jego realizacji) oraz teraźniejszość (analiza sytuacji obecnej). Czasami w trakcie pracy przygląda się przeszłości, jednak tylko wtedy gdy może to być pomocne w realizacji celu klienta.

– Coach towarzyszy klientowi w procesie używając metod poszerzających jego perspektywę i potencjał.

Wśród nich są m.in pytania otwarte, aktywne słuchanie oraz liczne techniki psychologiczne oraz coachingowe. Wspomnianych technik jest bardzo dużo – od klasycznej pracy z przekonaniami przez planowanie, techniki wyobrażeniowe czy ruchowe. Metody dostosowywane są do celu interwencji np. poukładania myśli klienta, zmniejszenia poziomu stresu, pokazania innego spojrzenia na daną sprawę  rozwoju samoświadomości.

– Klient dokonuje procesu zmiany i realizacji swojego celu poprzez autorefleksję, poznanie nowych perspektyw, zmianę nawyków i przekonań, kontakt z hierarchią wartości itp.

– Klient jest ekspertem od siebie, to on kreuje najlepsze dla siebie rozwiązanie korzystając z dostępnych mu własnych zasobów. Coach jest ekspertem od pomocy w poszukiwaniu rozwiązania oraz wprowadzania go w życie.

– Coaching jest partnerską relacją pomiędzy coachem a klientem.

W odróżnieniu od relacji mentorskiej, w której mamy do czynienia z „mistrzem i uczniem”, tutaj obie strony są równe. Coach nie wywiera presji na kliencie i nie forsuje na siłę żadnego z omawianych pomysłów.

Jeżeli jest to wciąż niezrozumiałe, to nic dziwnego.

Trudno na podstawie definicji wyobrazić sobie, co się za nią kryje. W końcu kto widząc zdanie „ogół spraw związanych z życiem płciowych człowieka” z encyklopedii PWN domyśliłby się, że chodzi o seks?
Dlatego aby lepiej zrozumieć na czym polega coaching, polecam zapoznać się z przykładowymi tematami pracy.

Z czym pracuje się na coachingu?

Ponieważ praca coachingowa obejmuje bardzo szeroki zakres tematów, poniżej opiszę tylko kilka z nich z podziałem na biznes oraz life coaching.

Typowy klient przychodząc na coaching biznesowy:

  • Chciałby lepiej wykorzystywać swój czas,
  • Chciałby częściej delegować zadania, bo czuje że bierze za dużo na siebie co odbija się na jego efektywności,
  • Stresuje się podczas rozmów z zarządem co wpływa na jakość jego prezentacji i ocenę jego pracy,
  • Ma trudności w negocjacjach bo nie wierzy ze może je wygrać przez co jego firma traci,
  • Chce wprowadzić nowy nawyk do pracy np. planowanie tygodnia w każdy poniedziałek itp. itd.

Czasami proponuje się coaching biznesowy awansowanym pracownikom. Jest to szczególnie powszechne przy promocji ze stanowiska specjalisty np. dobrego sprzedawcy czy inżyniera na stanowisko kierownicze. Wynika to z tego, że w nowej pracy wymagane jest używanie nowych kompetencji oraz występowanie w innej roli. Bywa że trudność w byciu managerem nie wynika z braku umiejętności menadżerskich, ale np. z trudności w przejściu z roli kolegi z zespołu w rolę szefa.

Miałem kiedyś klienta, który został szefem prawie 50-osobowego zespołu i czekała go realizacja dużego projektu. Ponieważ wcześniej nie piastował tak odpowiedzialnego stanowiska, dla niego najważniejsze było oswojenie się z byciem menadżerem i wydawanie poleceń osobom, które wcześniej w hierarchii były jej równe. Ta potrzeba sprawiła, że zgłosił się na coaching.

W life coachingu tematyka jest jeszcze szersza, w skrócie można powiedzieć. że dotyczy wszystkich aspektów naszego życia nie związanych ze sferą zawodową i poważnymi zaburzeniami psychicznymi.

W life coachingu można pracować nad:

  • Pewnością siebie,
  • Zarządzaniem czasem,
  • Wyznaczaniem ścieżki kariery,
  • Komunikacją z innymi ludźmi.
  • Podejmowaniem decyzji
  • i wieloma innymi zagadnieniami.

Jak wygląda coaching?

Przed rozpoczęciem każdego procesu coachingowego klient kontaktuje się z coachem.

W biznes coachingu organizuje się zwykle spotkanie zapoznawcze na którym klient może porozmawiać z coachem. Po spotkaniu decyduje czy chce z tym coachem pracować czy woli kogoś innego.

W life coachingu klient przeważnie zna coacha z wykładu, warsztatu lub z internetu. Kontaktuje się z wybranym coachem mailowo lub telefonicznie i umawiają się na spotkanie. Coach na spotkaniu opowiada o swoich metodach pracy, doświadczeniu oraz odpowiada na pytania klienta.

Zasady pracy coachingowej

Gdy zdecydują że zaczynają pracę przychodzi do ustalenia tzw. kontraktu. Dla osób nie związanych z branżą nazwa może być myląca, ponieważ nie jest to umowa. W kontrakcie klient poznaje zasady, które będą obowiązywać w trakcie pracy.

Zasady to m.in reguła poufności obejmującą to, co dzieje się podczas spotkań (jeżeli coaching odbywa się w organizacji to również pojawia się punkt nt. tego jak będą sporządzane raporty dla HR*); co robić w przypadku spóźnień, jak wyglądają płatności itd. Oczywiście wszystkie punkty mogą zostać poddane pod dyskusję oraz zmienione za porozumieniem obu stron.

*Oczywiście jeżeli dział HR wyraża chęć otrzymywania raportów. Jeżeli tak, klient powinien być ich współredaktorem, nic nt. sesji nie powinno pójść do HR bez akceptacji treści ze strony klienta. W praktyce tego rodzaju raporty są napisane dość ogólnikowo i nie zawierają szczegółów związanych z omawianym treściami.

Wyznaczenie i realizacja celu

Potem następuje czas na wyznaczanie celu. Coach pomaga klientowi go wyznaczyć tak, aby zwiększyć szanse na jego realizację. Ważna jest również mierzalność. Dzięki niej na końcu spotkań można ocenić czy cel został zrealizowany i coaching zakończył się sukcesem.

Gdy klient zdecyduje z czym chce pracować, w większości podejść coachingowych następuje planowanie drogi do celu. Często bywa tak że np. zrealizowanie jakiegoś projektu wymaga oswojenia się z sytuacją stresową, większej wiary w siebie, nabycia nowych umiejętności itd. I z tym po kolei pracuje się na sesjach.

Podsumowanie coachingu

Na zakończenie procesu następuje podsumowanie pracy oraz sprawdzenie czy cel został osiągnięty. Oczywiście w trakcie monitoruje się czy klient zbliża się do wskaźników, które określił na początku. Dzięki temu wiadomo czy idziemy w dobrym kierunku.

Ile sesji trwa coaching oraz jak długo trwa takie spotkanie? Różnie.

Jak dotąd moi klienci większość swoich celów osiągali w trakcie 2-6 półtoragodzinnych sesji . U większości moich znajomych coachów jest podobnie. Spotkałem się także z coachami, którzy robili 7-8 sesji co 3 tygodnie. Jak jest lepiej? To już zależy od klienta, natomiast w obowiązku coacha jest zapoznanie go z przewidywanym czasem pracy w trakcie wyznaczania celu lub planowania jego realizacji

Coaching, mentoring czy konsulting?

We wcześniejszych fragmentach pokazywałem jak dziennikarze mylą coachów w przedstawicielami innych zawodów. Najczęściej mieszają coacha z trenerem, jednak bywa że do tego melanżu dociera także mentor i konsultant. Jak więc ich odróżnić?

– Mentor to człowiek, który ma doświadczenie w dziedzinie w której doradza. Typowym przykładem jest przedsiębiorca lub menadżer z długim stażem, który przekazuje swoją wiedzę oraz doświadczenie młodemu pracownikowi.

Granica wieku nie jest jednak tutaj sztywno ustalona. Nietrudno sobie wyobrazić np. 23-letniego Marka Zuckerberga który w 2008 roku, gdy stał się najmłodszym miliarderem w historii rankingów Forbesa, występowałby w roli mentora dla osób zajmujących się biznesem internetowym.

– Konsultant z kolei korzysta z wiedzy specjalistycznej z danej dziedziny m.in z case studies, analizy rynku, metod wyznaczania strategii itd.  Wykorzystując posiadaną wiedzę pomaga firmom podejmować trafne decyzje biznesowe. Typowymi kuźniami konsultantów są takie firmy jak EY, PwC, BCG czy McKinsey.

– Coach posiada tzw. kompetencje coachingowe.
W skład nich wchodzą m.in umiejętności interpersonalne, zadawanie odpowiednich pytań, wiedza psychologiczna, znajomość technik, rozpoznawanie fazy procesu oraz wiele innych.

Chociaż opisane powyżej zawody się różnią, są na rynku ludzie, którzy łączą te funkcje ze sporym powodzeniem. Wynika to z tego, że wśród coachów jest wielu menadżerów z dużym doświadczeniem, którzy mogą się podzielić swoją wiedzą.

Z resztą nie trudno sobie wyobrazić, że np. Andrzej Klesyk, obecny prezes PZU, który ma kilkunastoletnie doświadczenie w konsultingu wyniesione z pracy w McKinsey oraz BCG, poparte doświadczeniem menadżerskim z PZU staje się zarówno mentorem w dziedzinie zarządzania jak i konsultantem. A do tego dokłada kompetencje coachingowe.

Jak widać jest to możliwe, często nawet pożądane. W końcu firmy nie interesuje co dokładnie robi specjalista, ważne aby osiągnął rezultaty. Jednak trzeba pamiętać, że łączenie tych funkcji powinno być zakomunikowane klientowi i wymaga dużej wprawy.

Pomieszanie profesji coachingowej z konsultingowej

Niedawno w środowisku echem odbił się tekst Alexa Barszczewskiego. Obok sensownych argumentów a propos środowiska, Alex w swoim tekście wyraźnie łączy sferę konsultancką* z coachingiem oraz pokazuje że sam pracuje w ten sposób. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt że przy okazji niesłusznie próbuje zdyskredytować coaching.

*Lub mentorską. Lub jedną i drugą. Trudno wyciągać wnioski na podstawie jednego zdania, w dalszej części tekstu uznam to za konsulting

Pisze:
„Akurat w biznesie, często cytowana zasada „coachów”, że nie podsuwa się klientowi rozwiązań tylko prowadzi go tak, aby sam sobie je wypracował, służy chyba tylko przykryciu własnej niekompetencji i braku doświadczenia”

Absolutnie się z tymi słowami Alexa nie zgadzam. Są na polskim rynku coachowie – kilku znam osobiście – którzy pracują z członkami zarządów wielkich firm nie podsuwając rozwiązań. I od lat mają klientów, większość z polecenia.

Prawdą jest, że posiadanie zarówno kompetencji konsultingowych jak i coachingowych jest zaletą. W takim wypadku przed rozpoczęciem procesu możemy się umówić na coaching z elementami konsultingu, zaznaczając wyraźnie chwile gdy doradzamy.

Jest to ważne dlatego, że klient który nie został w ten sposób uświadomiony może po pracy z nami oczekiwać, że coaching z definicji posiada elementy konsultingu, co nie jest prawdą.

Swoją drogą nie jestem fanem absolutnego zakazu podsuwania rozwiązań. Moim zdaniem od czasu do czasu można zapytać klienta czy chce poznać nasze zdanie na jakiś temat. Trzeba oczywiście uważać, aby relacja nie przekształciła się w konsulting, jednak ani ja ani żaden ze znanych mi coachów nigdy nie doświadczył tego rodzaju problemu.

Prawdopodobnie z tego względu na to, że coaching jest relacją partnerską i klient spokojnie może powiedzieć (i często mówi), że nasze rozwiązanie mu się np. nie podoba.

W dalszej części tekstu Alex pisze tak:
„Na zakończenie jeszcze jedna uwaga. Czasem spotykam się z zarzutami, że moja metoda pracy z klientem nie jest coachingiem, bo polega na połączeniu i wykorzystaniu wszelkiego doświadczenia, wiedzy i inwencji obydwu stron, a nie przerabianiu jakiegoś „procesu”, czy „metodologii”. Wtedy odpowiadam pytającemu, że zajmuję się coachingiem biznesowym od początków lat 90, wyłącznie w oparciu o bazującej na moich rezultatach propagandzie mówionej.”

Alex mówi tutaj że odniósł sukces zawodowy i ma to być potwierdzeniem, że to czym się zajmuje jest coachingiem. Rzecz w tym, że tak jak pisałem firm raczej nie interesuje specjalnie czy metoda która przyniosła rezultat to coaching czy konsulting. Gdyby nawet jego spotkania z klientami polegały na opowiadaniu dowcipów i sprawiałoby to, że menadżer osiąga dobre wyniki podejrzewam że i tak byłby polecany.

Nie dziwię się jednak takiemu łączeniu pojęć. Jest to zrozumiałe zwłaszcza w przypadku osób, które zaczynały pracę w zawodzie dawno temu. Wtedy nie do końca zarysowane były granice pomiędzy opisywanymi dziedzinami i dopiero nabierały właściwych kształtów.

Kiedy w takim razie zdecydować się na coaching?

Dla kogo coaching, a dla kogo nie

marzenia

Chęć sprzedania usług coachingowych za wszelką cenę prowadzi często do kuriozalnych sytuacji.

Chciałoby się powiedzieć – dla każdego. Ale to nie prawda.
Problem polega zwykle na tym, że nie zawsze dział HR czy osoba prywatna wie kiedy wybrać coaching, konsultację czy szkolenie.

Jedną z podstawowych zasad etycznych w coachingu mówi, że gdy zorientujesz się, że coaching nie jest najbardziej adekwatną formą pomocy dla klienta, powinieneś go o tym poinformować.  Czy jest często przestrzegana? Szczerze powiedziawszy nie wiem, sam trzymam się z tą bardziej etyczną częścią środowiska, więc za swoich kolegów i koleżanki mogę ręczyć, natomiast w przypadku innych, nie wiem.

Uproszczona ściągawka co kiedy stosować:

  • Jeżeli masz konkretny cel zawodowy lub prywatny który chcesz zrealizować, to coaching będzie odpowiednią metodą.  Jest również pomocny, gdy nie do końca wiemy czym chcemy się zająć.
  • Jeżeli potrzebujesz wykształcić konkretną umiejętność – warto rozejrzeć się za szkoleniem.
  • Jeżeli potrzebujesz rozwiązania wymagającego specjalistycznej wiedzy na już – sensownie jest wziąć konsultanta.
  • Gdy chcesz wsparcia od kogoś doświadczonego w dziedzinie w której pracujesz – wtedy mentoring byłby najbardziej adekwatny.

W life coachingu (w biznesowym ze względu na zawodową tematykę pracy raczej się z tym nie spotyka) czasami bywa też tak, że klient więcej skorzystałby z pracy z psychologiem, gdzie spotkania są częstsze i bardziej regularne.

Podsumowanie

Coaching jest metodą pracy o ugruntowanej pozycji w krajach zachodnich. Ze względu na fakt, że u nas jest to dość nowe zjawisko pojawia się sporo nieporozumień zaczynających się od samej nazwy coach aż po wyobrażenie sesji coachingowej. Prawdopodobnie edukacja rynku, wykształcenie ogólnie przyjętych standardów oraz czas sprawią, że sytuacja ulegnie poprawie. I mam nadzieję, że ten artykuł w jakimś stopniu się do tego przyczyni.

Na zakończenie chciałbym bardzo podziękować Klaudii Piotrowicz. Jej skrupulatnie napisana praca nt. coachingu była bardzo pomocna podczas tworzenia tego tekstu.

Bibliografia

A.M.Grant „Autonomy support, relationship satisfaction and goal focus in the coach–coachee relationship: which best predicts coaching success?”, Coaching: An International Journal of Theory, Research and Practice, Volume 7, Issue 1, 2014 p.18-38
Abstrakt dostępny na:
http://www.tandfonline.com/doi/full/10.1080/17521882.2013.850106#tabModule

A. M. Grant „ROI is a poor measure of coaching success: towards a more holistic approach using a well-being and engagement framework”,  Coaching: An International Journal of Theory, Research and Practice 2012, 112,
Dostępne na:
http://www.coachfederation.org/files/includes/docs/156-ROI-is-a-Poor-Measure-of-Coaching-Success–2012.pdf?_ga=1.225525402.1495081819.1413143616 

Bennett, J., Bush, M. W. „Coaching in Organizations: Current Trends and Future Opportunities”, Practitioner, 41(1),
Dostepne na:
http://ravenconsultinggroup.com/Raven_Consulting_Group/Coaching_Resources_files/Coaching_in_Organizations.pdf

C.A. Douglas, W.H. Morley, „Executive Coaching: An Annotated bibliography”, Center for Creative Leadership, Greensboro 2000
Dostepne na:
http://www.ccl.org/leadership/pdf/research/ExecutiveCoaching.pdf s. 21-22

K. Piotrowicz „Coaching w organizacji: opis zjawiska i sposobów jego zastosowania w pracy menedżera”, Katedra Teorii Zarządzania SGH (praca licencjacka)

B.Wujec, „Geneza i definicje coachingu”, Coaching Review 1/2012
Dostępne na:
http://inspired.pl/geneza-i-definicje-coachingu/

Recent Posts
Showing 8 comments
  • pahvell
    Odpowiedz

    Pierdolenie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • Maciek Budkowski
      Odpowiedz

      Co masz na myśli?

      • Avalanc
        Odpowiedz

        W mojej ocenie jest to kiepsko napisany artykuł, z argumentacją palcem na wodzie pisaną, styl słaby, prostacki – utrudniający czytanie i zrozumienie.

        Jeśli ktoś po studiach pisze artykuły w taki sposób to albo były to strasznie słabe studia, albo nie poświęcił wystarczająco czasu i wysiłku na ten artykuł, czego wymaga zwykły szacunek dla przypadkowego czytelnika.

        Krótko – czytało się jak artykuł z Faktu, z dopisaną na końcu bibliografią.

        • Maciek Budkowski
          Odpowiedz

          Tekst rzeczywiście pisałem dość dawno temu, stąd styl może nie powalać. Przy czym prostota formy jest zamierzona – ma on dotrzeć do jak największej liczby osób.
          Jeżeli interesują Cię materiały nt. coachingu o bardziej formalnej i zwartej strukturze, to zapraszam do artykułu, który współtworzyłem – „Co powinien wiedzieć i potrafić profesjonalny coach: jak wybierać coachów do organizacji” w książce Business coaching jako dźwignia rozwoju przedsiębiorczości wydanej przez Centrum Coachingu Akademii Leona Koźmińskiego.

          Co do Twoich zarzutów nt. słabej argumentacji – poproszę o rzetelną krytykę fragmentów tekstu, które uważasz za „palcem na wodzie pisane”. Jestem całkowicie otwarty na dyskusję, pod warunkiem że będzie prowadzona w sposób konstruktywny.

  • Pat
    Odpowiedz

    Wartościowy i pomocny artykuł w zrozumieniu tej komedii omyłek dotyczącej coachingu :)

  • Karolina
    Odpowiedz

    Witam,

    przeglądając blog Artura Króla, pod wpisem blog.krolartur.com/list-o-anonimowych-alkoholikach/ natrafiłam na następującą Pańską wypowiedź:

    „Maciej Budkowski • 10 miesięcy temu
    Bardzo ciekawe spostrzeżenia, w dużej mierze pokrywające się z tym, co słychać o tej organizacji. W tym co czytałem i słyszałem o AA najbardziej zadziwia mnie zatwardziałość w prowadzeniu „leczenia” wyraźnie wbrew mocno ugruntowanej wiedzy psychologicznej,

    Poza takimi podstawami jak to, że najczęściej przetwarzane bodźce są nam potem bardziej dostępne (ciągle rozmawiasz o alkoholu, ciekawe o czym będziesz myślał, lub śnił, tak jak autor listu); przez reaktancję i dysonans poznawczy (jeżeli ktoś będzie ci pokazywał, że schrzaniłeś to na pewno nie będziesz się bronił…), przez pozostawianie ludzi w trudnej sytuacji samych sobie (napiłeś się – nie przychodź, w końcu na pewno nie jest to moment w którym szczególnie potrzebujesz pomocy) aż na dożywotniej tożsamości kończąc („jesteś alkoholikiem, tylko trzeźwym.”, a dlaczego nie np. „Nie byłem alkoholikiem przez 15 lat, teraz znowu się napiłem”).

    Zastanawiające jest zwłaszcza to ostatnie założenie czyli „alkoholikiem jesteś do końca życia”. Podczas kursu profilaktyki i terapii uzależnień behawioralnych pytałem praktykujących terapeutów o taką teorię dot. uzależnień i ich odpowiedzi były wymijające. W rodzaju „Nawet jeżeli rzuci nałóg i rozwiąże przyczyny dla których w niego wszedł, to ja nie chciałbym mówić że nigdy do tego nie wróci, bo kiedyś może mieć nawrót”. Mimo że w trakcie zajęć mówiono, że nałóg wynika w głównej mierze z niezdolności do radzenia sobie z trudnymi emocjami i stresem, co często jest pochodną wychowania itd.

    Jednak jak rozmawiam np. z expalaczami, to większość z nich mówi „rzuciłem palenie”. Nie mówi o sobie „niepalący palacze”, a jeżeli ktoś z nich wróci do papierosów to mówi „nie paliłem 3 lata, teraz znowu palę”. Bez biczowania się.. Nawet osoby, które miały poważne problemy z narkotykami nie mówią, że są czyści (choć są i tacy), tylko po prostu że przestali je brać lub palą marihuanę raz na dwa miesiące.

    Kończąc pozytywnie – z badań na młodzieży które czytałem w trakcie kursu wynikało, że najlepszą profilaktyką nałogów jest uczenie tzw. life skills. Czyli wyznaczania celów, komunikacji, radzenia sobie ze stresem i trudnymi emocjami. Szkoda że u nas coaching oraz szkolenia są zwykle podawane w tak tragicznej formie, bo to byłaby szansa na pewną zmianę na poziomie systemowym.”

    Z powyższej Pańskiej wypowiedzi na uwagę zasługuje jeden fragment:
    „(„jesteś alkoholikiem, tylko trzeźwym.”, a dlaczego nie np. „Nie byłem alkoholikiem przez 15 lat, teraz znowu się napiłem”).
    Zastanawiające jest zwłaszcza to ostatnie założenie czyli „alkoholikiem jesteś do końca życia”.”

    Być może dla Pana jest to zastanawiające, ale wyłącznie dlatego, że nie ma Pan jak widać pojęcia o tym, czym jest alkoholizm. Nie wiem, z jakimi ‚terapeutami’ Pan rozmawiał, natomiast każdy terapeuta uzależnień powie Panu, że uzależnienie nie znika nigdy. Nawet jeśli (co jest skrajną głupotą) pacjent spróbuje wrócić do kontrolowanego picia, to szansa na to, że mu się powiedzie, jest mniej więcej taka jak szansa na to, że przeżyje skok z samolotu bez spadochronu. Proponuję więc, by w przyszłości zastanowił się Pan, zanim Pan coś napisze i aby nie zabierał Pan głosu w kwestiach, o których niewiele Pan wie. Życzę więcej refleksji i nie wątpię, że wyciągnie Pan wnioski na przyszłość.

    Pozdrawiam.

    • Maciek Budkowski
      Odpowiedz

      Dziękuję za komentarz.

      Właśnie na tym polega clou – każdy terapeuta powie mi, że „uzależnienie nie znika nigdy”. Natomiast mnie interesuje – jako psychologa – dlaczego tak musi być. Jakie znane mechanizmy psychologiczne/biologczine sugerowałyby, że to jest prawda w każdych warunkach, a nie np. wpływ przekonań terapeuty na klienta. Jak dotąd niestety nie spotkałem żadnego przekonującego wyjaśnienia. Zamiast tego – protekcjonalny ton, odnoszenie do doświadczenia (które w tym wypadku nie jest argumentem wystarczającym) oraz sugestie, że piszę głupoty, tak jak komentarz Pani.

      Co do kontrolowanego picia, to akurat u Artura może Pani znaleźć przegląd badań na ten temat i one sugerują, że kontrolowane picie (w asyście terapeuty, nie robione samodzielnie) ma większą szansę na wyleczenie niż totalna abstynencja. Link tutaj – http://blog.krolartur.com/byli-alkoholicy-maja-prawo-strzelic-sobie-drinka/.

Leave a Comment