Recenzja: Harry Potter and Methods of Rationality

Dawno mnie tu nie było. Wracam po półtorarocznej przerwie w pisaniu, żeby podzielić się z Wami recenzją książki, którą czytałem ostatnich parę miesięcy.

Moja przygoda z Harry Potter and Methods of Rationality

Gdzieś 2,5 roku temu po raz pierwszy przeczytałem serię Harry’ego Pottera (tak, wiem że późno). Byłem pod ogromnym wrażeniem wyobraźni J.K. Rowling. Poza tym że książkę dobrze się czytało, to świat w którym odbywała się akcja był fascynujący. Gdy ogłosiłem że Voldemort został pokonany, to bodajże Artur Król polecił mi „Harry Potter and Methods of Rationality”. Zobaczyłem że książka jest dostępna w całości za darmo na stronie www.

Nie miałem jednak ochoty na kolejną epopeję, więc przełożyłem czytanie na bliżej nieokreśloną przyszłośc.

W końcu ok. pół roku temu wziąłem się za czytanie i… wsiąknąłem. Przez pierwszych parę dni czytałem po 5-10 godzin dziennie, nie mogąc się oderwać. Mimo to wciąż byłem na początkowych rozdziałach, a historia była dużo bardziej przepastna niż mi się wydawało. Z czasem dowiedziałem się że w przeliczeniu na strony A5 książka ma ok 2500 stron. I to po angielsku, po polsku podejrzewam że trochę więcej.

I tak w grudniu, po setkach godzin spędzonych na czytaniu, skończyłem przygodę z Harry Potter and Methods of Rationality. Książka na tyle mi się spodobała i współgra z tematyką bloga, że zdecydowałem podzielić się z Wami wrażeniami.

Czym jest Harry Potter and Methods of Rationality

W bezspoilerowym skrócie – Harry Potter and Methods of Rationality (w skrócię: HPMOR) to alternatywna historia Harry’ego Pottera stworzona przez Elizera Yudkovskyego, badacza sztucznej inteligencji. Ojczymem chłopca nie jest już drobnomieszczański Vernon Dudley. Zamiast niego wychowuje go Michael Verres-Evans - profesor biochemii na Oxfordzie.

Harry, zafascynowany nauką od najmłodszych lat, przyjeżdża do Hogwartu z zupełnie innym nastawieniem niż jego Rowlingowy pierwowzór. Pozostałe postacie pozostają niezmienione Jednak nowy Harry, to nowy system wartości, nowe zachowania i sposoby myślenia. A co za tym idzie, zupełnie inne interakcje ze znanymi nam bohaterami.

hpmor1
Wszystkie najważniejsze postacie z kanonu biorą udział w HPMORze. Często jednak ich rola jest zupełnie inna.

Przebieg akcji jest w dużej mierze całkowicie nieprzewidywalny, przysparzając czytelnikowi wielu emocji i owocnych przemyśleń. A bliższe poznanie Dumbledore’a, Profesor McGonagall, Draco Malfoya czy zapadającego w pamięć profesora Quirrella jest przyjemne, pouczające i świetnie uzupełnia klasycznego Pottera.

Co jednak ma to wspólnego z racjonalizmem?

Harry Potter and Methods of Rationality jako powiastka racjonalistyczna

Gdy niecałe 300 lat temu zaczęto tworzyć podwaliny dzisiejszej nauki, wiadomo było że dzieje się coś wielkiego. Pierwsza w historii naszej cywilizacji udana próba zobiektywizowania poznawania świata musiała przynieść wiele zmian.  Z czasem zaczęliśmy nazywać tę epokę „Oświeceniem” czy „Wiekiem Rozumu”. Wtedy też rozpowszechnił się trochę zapomniany dziś gatunek literacki – powiastka filozoficzna.

Polega on na wplataniu silnych wątków światopoglądowych do zwykłej, beletrystycznej historii. Dzięki temu mniej wyedukowani odbiorcy mogą poznać filozofię autora i zrozumieć ją poprzez konkretne przykłady w życiu.

Idąc za wikipedią „[Powiastka filozoficzna – przy. mój] posługiwała się satyrą obyczajową, atakując z pozycji racjonalistycznych ówczesne formy rządów i wyższe warstwy społeczeństwa. Nawiązywała do romansu awanturniczego, wykorzystując egzotyczne wątki i postacie”. Jednym z najpopularniejszych przestawicieli gatunku jest Kubuś Fatalista i jego Pan Denisa Diderota. Swoją drogą bardzo polecam.

I jeżeli miałbym jakkolwiek zaszufladkować Harry Potter and Methods of Rationality, to powiedziałbym że jest powiastką filozoficzną. A właściwie powiastką racjonalistyczną.

No dobrze, to o czym jest ten HPMOR?

O tym jak używać wspaniałego narzędzia jakim jest nasz umysł. O tym w jaki sposób znajomość badań naukowych może przyczynić się do lepszego zrozumienia otaczającego nas świata. I jak może to się przydać do zmiany tego świata na lepsze.

Harry Potter Verres-Evans wykorzystuje swój zabójczy intelekt i wiedzę naukową podczas pobytu w Hogwarcie. A tam znowu walczy ze złem, tym razem dużo mniej uchwytnym niż w klasycznej serii. Zagadki i przeszkody, które przed nim stają są dużo bardziej złożone niż to, co znamy. Intrygi są skomplikowane, dialogi błyskotliwe, a jego sposób rozumowania – powalający.

Nie jest to jednak klasyczny pean na rzecz rozumu. Książka w odważny sposób stawia czoła problemom takim jak niechęć innych do zmiany status quo (nawet jeżeli ta zmiana jest jak najbardziej sensowna), niebezpieczeństwo pokus towarzyszących wiedzy „co lepiej robić” czy jak się ma to całe racjonalistyczne rozumowanie, gdy naprawdę nam na kimś zależy.

A to wszystko czyta się znakomicie. Innymi słowy HPMOR jest arcydziełem.

HPMOR a klasyczna literatura

HPMOR jest prawdopodobnie również jedną z najmądrzejszych (jeżeli nie najmądrzejszą) książek jakie czytałem. Przebija z ogromnym zapasem wszystko co kiedykolwiek miałem w ręku. Jest to oczywiście inna kategoria niż klasyczna literatura piękna. Czytelnik zamiast czerpać przyjemność z nawiązań do innych dzieł kultury, cieszy się na widok kolejnego badania czy koncepcji umieszczonej w machinie historii.

Jakość przedstawionych przemyśleń, klarowność wglądów i przede wszystkim ich ilość jest absolutnie powalająca. W najlepszych dziełach europejskiej literatury panują zwykle 1-2 tematy przewodnie/per książka. Tutaj jest ich kilkanaście. Dzięki epopeicznej długości tekst Yudkovsky’ego może z powodzeniem kandydować do miana niezwykle przyjemnego wprowadzenia do racjonalizmu.

I tak jak tekst Rowling jest fajną i momentami mądrą książką, nie da się ukryć że jest adresowana do młodzieży. Sporo dylematów jest uproszczonych, a spraw czarno-białych. Właściwie dopiero rewizja Dumbledore’a w „Insygniach Śmierci” dodaje sadze pewnej dojrzałości.

W przypadku tekstu Yudkovsky’ego widać, że jest fajną i bardzo często mądrą książką oraz jest adresowana do dorosłych. Przemyślenia są lepsze niż to, co można znaleźć u 99% naszych polskich ‚intelektualistów’. A do tego bazują na badaniach naukowych z dziedziny fizyki, ekonomii, psychologii, socjologii czy uznanych szkołach filozofii. W trakcie czytania niejednokrotnie można przeżywać intelektualną przyjemność.

A jednocześnie rozlicza się z klasycznym bohaterstwem rodem z filmów Disneya. Przypomina w tym Terry’ego Pratchetta, choć jest bardziej brutalny. W twardo stąpający po ziemi sposób pokazuje jakie są konsekwencje traktowania trudnych dylematów w dziecinny sposób, na zasadzie „Dobro zwycięży! Hura!”. I choćby dlatego warto Harry Potter and Methods of Rationality przeczytać.

Gdzie?

Wystarczy wejść na http://hpmor.com/ i zacząć lekturę. Gdzieś można znaleźć pierwszych kilkanaście rozdziałów przetłumaczonych na polski.

Ocena książki: 10/10. Właściwie nic dodać, nic ująć. Były pewne fragmenty które podobały mi się mniej, natomiast biorąc pod uwagę długość książki, trzymała niezwykle wysoki poziom.

Jest to jednak książka z gatunku „Hate it or love it”. Autor sugeruje, że jeżeli do końca 10. rozdziału Ci się nie spodoba, to powinieneś zaprzestać czytania. Na GoodReads oceny w rodzaju 1/5 czy 2/5 zdarzają się dość często i patrząc po treści stawianych zarzutów, rzeczywiście niektórzy tak powinni zrobić.

Zarzuty dotyczą też stylu pisania, któremu daleko do J.K. Rowling. Mnie osobiście on nie przeszkadzał, czytałem HPMORa po angielsku i nie jestem w tym języku tak wyczulony na literackie subtelności.

Inne zarzuty dotyczą faktu, że postać Harry’ego jest wyidealizowana, wpadając w tzw. wzorzec Mary Sue . Wiele osób krytykuje ten element książki, jednak jeżeli spojrzymy na całość jak na powiastkę racjonalistyczną, to zachowanie bohatera który idealnie współgra z promowaną filozofią wydaje się całkowicie zrozumiałe. Stąd – jeżeli nie jesteś angielskim nativem i polubisz HPMORa przed końcem 10. rozdziału, to prawdopodobnie może być jedna z lepszych przeczytanych przez Ciebie książek.

Poziom trudności: 2-4/5.

Można tę książkę przeczytać nie mając żadnej wiedzy nt. przytaczanych tam badań czy nauki jako takiej. I mimo to będzie bardzo fajna i pouczająca. Natomiast klasyczne 7 książek (lub ew. filmów) z serii Harry’ego Pottera dobrze znać. Stąd minimalny poziom trudności oszacowałem na 2/5.

Ale tak jak Mistrz i Małgorzata nie rozwija swojego potencjału, gdy nie znasz Fausta i paru informacji nt. ówczesnej Rosji, tak samo HPMOR najlepiej smakuje, gdy większość z poruszanych tematów próbowałeś rozgryźć na własną rękę lub poczytałeś to i owo. Wtedy książka zaczyna wymagać od Ciebie znacznie więcej. I daje również wiele w zamian.

Recent Posts
Showing 2 comments
  • Piotrek Deptuch
    Odpowiedz

    Okej, namówiłeś mnie :) Trzeba się wziąć za czytanie. Zanim przeczytałem Twoją recenzje, oceniłem po tytule, że to jakaś „metaanaliza” Harry’ego Pottera.
    Ale jak to się mawia „nie oceniaj książki po tytule.

    PS. A po okładce tym bardziej.

    Miłego dnia!

Leave a Comment