Twój zdrowy rozsądek to za mało

Wyobraź sobie Boba, nowojorskiego policjanta. Bob 11 września 2001 roku odbywał patrol na Broadwayu, nieopodal wież World Trade Center. Po uderzeniu samolotów, które było wstrząsającą mieszanką absurdu i horroru dołączył do akcji ratunkowej. Miał sporo szczęścia, bo w odróżnieniu od 60 innych policjantów z Nowego jorku i New Jersey, przeżył. Wszyscy powtarzają mu, że powinien cieszyć się że żyje. Ale mimo licznych prób, nie umie tego zrobić.

W trakcie wypadku widział wiele obrazów, które mocno wbiły się w jego pamięć. Płonące budynki, ranni i umierający ludzie, krzyk, hałas, chmury pyłu. Co jakiś czas znów widzi to przed oczami. Ma problem ze snem, trudności z koncentracją, jest bardzo drażliwy. Cierpi na tzw. Zespół Stresu Pourazowego (ang. PTSD – Posttraumatic Stress Disorder).

Wydawać by się mogło, że zrobiono wszystko, aby temu zaradzić.

Tuż po zdarzeniach przyszedł do niego wytrenowany psycholog, który przeprowadził tzw. debriefing.
Zachęcił go, aby podzielia się swoim doświadczeniem i znalazł ujście dla swoich emocji. Przez 3 godziny prosił go o opis wydarzenia ze swojej perspektywy, wyrażenie emocji i myśli na ten temat oraz opowiedzenie o symptomach fizycznych i psychicznych których doświadcza.

Specjalista podkreślił również że występowanie reakcji stresowej wobec tak traumatycznych wydarzeń jest normalne, dał mu rady dot. radzenia sobie ze stresem, odpowiedział na pytania i ocenił czy Bob potrzebuje dodatkowej pomocy. Brzmi sensownie? Zdecydowanie.

Nie bez powodu w jednym z badań wyszło, że 98% policjantów którzy przeszli przez tę procedurę było z niej zadowolonych. Poza tym obowiązkowy debriefing w wielu miejscach stanowi rutynową procedurę wobec osób dotkniętych traumatycznym doświadczeniem.

I wszystko byłoby super, gdyby nie jeden fakt.

Debriefing nie działa. A wręcz przeciwnie – szkodzi.

Osoby przechodzące debriefing mają większą szansę na przeżywanie PTSD, są bardziej zalęknione, częściej wpadają w depresję i są mniej zadowolone z życia. Ta metoda jest szkodliwa do tego stopnia że psycholog z Uniwersytetu Harvarda – Richard McNally –  który wraz z innymi naukowcami przeprowadzał analizę badań dot. skuteczności debriefingu zarekomendował,, że „Z powodów naukowych oraz etycznych powinno się ograniczyć obowiązkowy debriefing dla ludzi wystawionych na wydarzenia traumatyczne”.

Jak to możliwe? Przecież 98% policjantów było zadowolonych! Poza tym wygadanie się i wyrzucenie z siebie emocji brzmi jak najlepsza możliwa rzecz, którą możemy zrobić.

Żeby pojąć o co tutaj chodzi, trzeba najpierw zrozumieć kilka rzeczy.

Zdrowy rozsądek i intuicja mogą cię zawieść

W środowisku coachingowo-szkoleniowym często podkreśla się rolę intuicji.

Większość rad okołointucijnych w praktyce polega na tym, żeby po prostu szanować swoje uczucia i być z nimi w kontakcie. Przybiera to formę poznawania swojego systemu wartości, hierarchii potrzeb i tym podobnych. Często też radzi się aby działać w zgodzie z naszymi uczuciami. Jest to świetna rzecz – zwłaszcza podczas kontaktów z ludźmi czy podejmowania decyzji.

Jeżeli do tego w sprawach biznesowych (i generalnie mających długofalowe konsekwencje) bierzesz też pod uwagę inne, racjonalne czynniki jak np. sytuacja rynkowa, własna wiedza, ilość kapitału itd. to super. Sytuacja wygląda inaczej, gdy robimy coś po raz pierwszy. Lub nawet trochę to robiliśmy, ale trochę błądziliśmy po omacku i nie zorientowaliśmy się jeszcze co działa, a co nie.

Kiedy pierwszy raz wsiadłeś na rower, prawdopodobnie patrzyłeś w dół. Chciałeś skupić się na ramie lub pedałach, możliwe też że patrzyłeś na kierownicę. Dopiero wraz z praktyką i radami rodziców czy starszych kolegów zauważyłeś, że w utrzymaniu równowagi najlepiej pomaga patrzenie w dal.

Spojrzenie w dół lub na kierownicę, które intuicyjnie zdawało się być sensowne, sensowne nie było . Jeżeli potem się nad tym lepiej zastanowiłeś, to zauważyłeś że osoba która patrzy w dal ma wyprostowaną sylwetkę i łatwiej jej zachować równowagę. A punkt na którym się skupia jest daleko, a zatem jest mniej ruchomy przez co łatwiej utrzymać na nim wzrok.
To co nam przychodzi do głowy na pierwszy rzut oka, nie zawsze jest jedyną i najlepszą opcją.

To co nam przychodzi do głowy na pierwszy rzut oka, nie zawsze jest jedyną i najlepszą opcją.

Wiele działań zdroworozsądkowych, takich jak wspomniany debriefing przypomina pierwsze wejście na rower. Mamy niewiele wiedzy na ten temat, działamy po omacku i staramy się znaleźć metodę, która będzie w miarę działała. Korzystamy przy tym z tego, co wydaje nam się zgodnie ze zdrowym rozsądkiem lub intuicją najsensowniejsze.

Dlatego pierwsze kopnięcie piłki jest zwykle uderzeniem „z czuba”, a pierwsze kontakty z płcią przeciwną polegają na pytaniu o chodzenie, z którym nie wiadomo co potem robić. Z podobnych powodów Junior Brand Manager dziwi się, że targetem naszego produktu nie mogą być po prostu wszyscy ludzie zainteresowani jego zakupem :)

Problem z tak ocenianą sensownością polega na tym, że bierzemy pod uwagę bardzo ograniczoną liczbę czynników. Zwykle tych które na pierwszy rzut oka wydały się być znaczące. Przez brak wiedzy oraz doświadczenia mogą umknąć nam inne ważne rzeczy, które przy dłuższym zastanowieniu prawdopodobnie przyszłyby nam do głowy. Tak jak to patrzenie w dal, które okazuje się być prawdopodobnie najważniejszym czynnikiem w nauce jazdy na rowerze.

Z tego powodu zdrowemu rozsądkowi często bliżej do chłopskiego rozumu niż przenikliwej inteligencji.

Dlaczego debriefing jest dobrze odbierany?

Wróćmy na chwile do debriefingu. Jak to możliwe że prawie wszyscy policjanci w badaniu byli zadowoleni? Zastanówmy się nad samym sensem pytania ich o zdanie.

Po pierwsze – Subiektywne wrażenie to za mało.
Rozmowa z w miłej atmosferze tuż po traumatycznym wydarzeniu w oczywisty sposób jest przyjemna. Nasz Bob poczułby się lepiej również po obejrzeniu paru odcinków „Big Bang Theory”. Jednak to co się liczy, to efekty w jego życiu. O to trzeba zapytać parę dni, tygodni czy miesięcy po interwencji.

Po drugie – Nie ma porównania.
Jeżeli nigdy nie byliśmy na masażu, to będziemy zadowoleni nawet gdy zrobi nam go amator. Jednak gdy naszym celem jest rozluźnienie napiętych mięśni, a nie chwilowa przyjemność, taki masaż może nie być wystarczająco skuteczny. Gdy nie masz porównania pomiędzy różnymi metodami, ta którą przeszedłeś wyda ci się dobra. Bo „lepszy rydz niż nic”.

Po trzecie – Policjant prawdopodobnie zakłada, że skoro tak się robi, to powinno to być dobre.
Występuje tutaj społeczny efekt autorytetu – ten sam efekt, który działa gdy lekarz przepisuje nam jakieś leki. Zwykle nie wpadamy wtedy na pomysł, żeby zacząć z nim dyskutować nt. skuteczności różnych farmaceutyków i zacząć się zastanawiać czy na pewno jest wystarczająco kompetentny.

Po czwarte – Nawet gdyby nasz policjant był również zawodowym psychologiem, to byłoby mu trudno ocenić skuteczność debriefingu.
Nie prowadzi dokładnych pomiarów swojego zachowania i emocji, nie porównuje ich z tym jak się czuł wcześniej, żeby wiedzieć jak dokładnie to na niego wpłynęło.

Ok czyli badanie debriefingu, w którym zadowolenie policjantów wyniosło 98% zostało przeprowadzone niewłaściwie. A dlaczego w takim razie debriefing szkodzi?

Tak jak w wypadku patrzenia w dal i prostej sylwetki na rowerze, znów trzeba spojrzeć szerzej.

Najpopularniejsze wyjaśnienia kładą nacisk na to, że im dłużej i częściej o czymś myślimy, tym jest to dla nas bardziej dostępne. Rozmowa zawierająca dokładne opisy traumatycznego doświadczenia tuż po wydarzeniu umacnia historie i negatywne wspomnienia tak, że potem częściej do niej wracają.

Nie jest oczywiście tak, że rozmawianie o trudnych doświadczeniach wywołuje problemy. W innym wypadku psychoterapia czy opowiadanie znajomym o naszych problemach byłyby szkodliwe. Badania się odnoszą do bardzo konkretnej, debriefingowej metody rozmawiania, prowadzonej tuż po wydarzeniu traumatycznym.

Dlatego w bardziej światłych instytucjach pomoc osobom dotkniętym tak trudnym przeżyciem oferowana jest przeważnie jakiś czas po wydarzeniu. I to też nie wszystkim. Bo jak się okazuje spora część osób radzi sobie bardzo dobrze bez niczyjej pomocy.

Istnieją wprawdzie sytuacje w których debriefing może pomóc. Aby jednak zdecydować o stosowaniu tej metody, potrzebna jest indywidualna diagnoza. W innym wypadku przypomina to trochę podawanie wszystkim pacjentom tych samych leków. Większości z nich to zaszkodzi.

Jak radzić sobie z myśleniem zdroworozsądkowym

Ponieważ rozsądek bywa zawodny, w nauce stosujemy różnego rodzaju badania. Czasami trafiam na opinie pt. „Po co ta psychologia bada oczywiste rzeczy? Przecież wszyscy wiedzą jak jest”.

Przeświadczenie, że wiemy jak jest spowodowane jest jednak tym, że oceniamy zdarzenie po fakcie. Ładnie obrazuje to nasze powiedzenie „Mądry Polak po szkodzie”.
Łatwo jest powiedzieć „Ja wiedziałem że tak będzie.”, gdy znamy rezultaty. Jednak o wiele trudniej jest przewidzieć pewne konsekwencje czy trendy. Ludzie którzy umieją trafnie prognozować wydarzenia są bardzo wysoko cenieni przez firmy czy instytucje.

Brak wiedzy lub doświadczenia związanych z jakimś zjawiskiem lub problemem, może wypaczać nasze postrzeganie :)

Brak wiedzy lub doświadczenia związanych z jakimś zjawiskiem czy problemem, może wypaczać nasze postrzeganie :)

Zresztą jak pisze Wojciszke w jednej ze swoich książek, zdroworozsądkowe mądrości bywają sprzeczne. Rzuca kilka przykładów:
„Gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść”, „Co dwie głowy to nie jedna”;
„Im więcej, tym lepiej”, „Co za dużo, to niezdrowo”;
„Przeciwieństwa się przyciągają”, „Podobieństwa się przyciągają”.

Psychologia czasami zajmuje się badaniem pozornie oczywistych spraw. Głównie po to, aby zobaczyć czy rzeczywiście jest tak, jak nam się wydaje. Od czasu do czasu okazuje się, ze to co jest dla nas oczywiste zupełnie mija się z prawdą.

Gdy nasze przeczucia mijają się z prawdą

Przykłady można mnożyć, jednak przytoczę dwa ciekawe badania, które opisywałem wcześniej. I jeden case biznesowy.

1. Badacze pokazywali studentom dwie wersje reklamy. Jedna z nich w bardzo wyrazisty i mocny sposób podkreślała szkodliwość alkoholu. Druga była dużo bardziej umiarkowana. Który wariant zadziała lepiej?

Wydawać by się mogło, że pierwszy. W końcu mówienie, że alkohol szkodzi zdrowiu na nikim nie robi wrażenia i trzeba użyć mocniejszych środków. Jak było w rzeczywistości?

Pierwszy wariant nie tylko zadziałał gorzej. Silnie antyalkoholowa reklama wręcz zachęcała do picia! Studenci mający kontakt z mocniejszą wersją reklamy deklarowali zamiar wypicia wiekszej liczby alkoholu w ciagu najblizszych dni, a ci mający przed badaniem dużą skłonność do alkoholu wypijali więcej piwa po wysłuchaniu przekazu. (Bensley, Wu, 1991 za: Wojciszke).

Dlaczego tak się stało? Wszystkiemu winne jest zjawisko zwane reaktancją. To ono odpowiada za naszą niechęć do osób, które zbyt usilnie próbują nas do czegoś przekonać. Wraz z naciskiem nasza skłonność do zachowań buntowniczych tylko rośnie. Tak też było w przypadku osób oglądających reklamy.

2. Drugie interesujące badanie dotyczyło odpowiedzi na pytanie czy można przeprowadzić bezproduktywne szkolenie i sprawić, że uczestnicy mimo to uwierzą, że zrobili postępy.

Studenci przeszli program mający pomóc rozwinąć ich umiejętności uczenia się. Po zakończeniu kursu uczestnicy zgodnie twierdzili, że zajęcia im pomogły. Aby zweryfikować ich przeczucia sprawdzono ich poziom umiejętności. Testy wykazały, że nie wystąpiły żadne zmiany.

Jak to możliwe? Wszystkiemu jest winna nasza pamięć. Okazało się, że gdy badani wspominali swój poziom umiejętności sprzed kursu, oceniali go niżej niż w rzeczywistości.

3. Niedawno słyszałem od jednego z wykładowców SGH o sytuacji, w której prezes pewnej firmy miał problem z dyrektor finansową. Była świetnym pracownikiem i zależało mu, aby pozostała w firmie. Jednak widać było że nie jest do końca zadowolona ze swojego miejsca pracy. Prezes stwierdził, że aby ją uszczęśliwić trzeba dać jej podwyżkę, więc w ciągu 2 lat czterokrotnie podniósł jej pensję.

Bez rezultatu.

Po krótkiej analizie okazało się, że problemem nie jest pensja, ale nie zaspokojona potrzeba uznania. Innymi słowy – że jej nie chwali. Gdy zaczął to robić, zmieniła zdanie o firmie i została na swojej posadzie.

Prosta rzecz? Jasne. Gdy już zna się rozwiązanie, to jest oczywiste. Jednak bez odpowiedniej wiedzy i doświadczenia trudno na to wpaść.

Podsumowanie

Istnieje wiele przykładów pokazujących jak nasza intuicja czy „chłopski rozum” bywają zawodne. Nie oznacza to, że nie warto z nich korzystać. Gdy jednak mamy do podjęcia ważną decyzję, dobrze jest zebrać pewną dawkę wiedzy eksperckiej. W wielu wypadkach nawet krótkie spojrzenie okiem profesjonalisty może poszerzyć nasze postrzeganie sytuacji.

Dlatego gromadzenie rzetelnej wiedzy oraz budowanie bazy doświadczeń jest tak cenione w naszym społeczeństwie. To właśnie są czynniki, które pomagają podejmować trafne decyzje. Decyzje mające nieraz bardzo duży wpływ na nasze życie.

Bibliografia

Bisson, J. I., Jenkins, P. L., Alexander, J., & Bannister, C. (1997). Randomised controlled trial of psychological debriefing for victims of acute burn trauma. British Journal of Psychiatry, 171, 78–81

McNally, R. J., Bryant, R. A., & Ehlers, A. (2003). Does early psychological intervention promote recovery from posttraumatic stress? Psychological Science in the Public Interest, 4, 45–79.

Ross, M. (1989). Relation of implicit theories to the construction of personal histories. Psychological Review, 96, 341–35

Wojciszke, B. „Człowiek wśród ludzi”

Recent Posts

Leave a Comment